sobota, 28 kwietnia 2012

Rozdział 13.


Wszyscy staliśmy czekając na odprawę. To właśnie dziś wylatujemy do Londynu. Każdy ma uśmiech na twarzy. Wiemy po co tam lecimy. Siatkarze nie potrzebują mobilizacji i tak zagrają najlepiej, jak potrafią, a nawet dadzą z siebie więcej. Będą grać i starać się na maksimum swoich możliwości. Wrócą z medalem. Nie ma innego wyjścia. Wszystko okaże się w Londynie, ale ja wiem, że zapiszą się w historii Polskiej siatkówki, już to zrobili.
-O czym tak myślisz?-usłyszałam przy uchu szept mojego Niebieskookiego Ideała.
-Zastanawiam się jak będziecie się prezentować ze złotymi medalami Igrzysk Olimpijskich.-oznajmiłam.
-Jesteś bardzo pewna tego, że będą to złote medale.
-A nie będą?-zapytałam.-Nie wierzysz w siebie i chłopaków?
-Wierzę Patka, wierzę. Jednak nikt nie wie, czy gdy przyjdzie do decydujących starć, to czy kto inny nie okaże się lepszy. My możemy wierzyć, nawet musimy. Ale nikt tak naprawdę nie wie, czy na przykład Amerykanie nie będą mieli turnieju, gdy wygrywają wszystko jak leci. Po Igrzyskach wszystko się okażę, chociaż ja wierzę tak jak ty, że wrócimy ze złotymi medalami.
-Każda poprzednia impreza, na której byliście od czasu, gdy trafił do was Andrea kończyła się medalem, teraz nie będzie inaczej.-szepnęłam całując go w policzek i ruszając za chłopakami, którzy zaczęli iść w stronę wejścia do samolotu.
-Było już wszystko, oprócz złota. Teraz musi być inaczej.-odszepnął.-Złoto w końcu trafi w nasze ręce, prawda?
Pokiwałam głową. Parę minut później zajęliśmy swoje miejsca, a ja oparłam głowę o ramię Miśka. Cieszyłam się, że mam go obok. Był po prostu mój. I naprawdę chciałabym, aby było tak zawsze.


***

Siedząc w swoim pokoju w wiosce olimpijskiej zastanawiałam się nad sensem emaila, którego przeczytałam parę minut temu:

Wiesz, że Semir przez ciebie opuścił Poznań? Dałaś mu nadzieję, którą mu odebrałaś. Nie chciał, by wszystko przypominało mu ciebie. Zaczął negocjować już nawet nowy kontrakt z Lechem, kiedy pojawiłaś się ty. Zniszczyłaś jego spokój. Przewróciłaś jego życie do góry nogami. Łudził się, że nadal ci się podoba. Spóźnił się trochę, a ty... ty tak bezdusznie powiedziałaś mu, że masz kogoś. 
Przez ciebie wyjechał. Gdyby cię nie poznał, to nadal by był tu z nami. Grał dla Lecha. Ale już go nie ma.. Wyjechał do Rosji, z dnia na dzień. 
Nie ma już go, a przyczyniłaś się to tego ty. 
Mam nadzieję, że ten siatkarz był wart tego, by Semir wyjechał z Poznania. Jeśli nie, to chyba już nigdy cię nie zrozumiem.

Brak podpisu, a email jakiś dziwny. 'niewarty_uwagi@gmail.com', kto to niby jest? Dlaczego do mnie pisze? Przecież nigdy nic nie obiecywałam Bośniakowi.
Westchnęłam. Poznań, moje miasto zaczynało mnie powoli denerwować. Coraz bardziej przekonywałam się, że tam już nie ma miejsca dla mnie. Wszystko już nie jest tak, jak powinno. Nie ma mojego Poznania. Nie ma moich ludzi. Czas znaleźć nową oazę spokoju. Może znajdę ją w ramionach mojego Michasia? To przy nim powinnam się teraz czuć spokojnie i beztrosko. To wtulona w niego muszę się czuć dobrze, on będzie moją oazą spokoju.

***

Pierwszy posiłek od przylotu. Tu wszystko jest zupełnie inne, niż w Spale. Duże stoliki, przy których siedzą poszczególne reprezentacje. Przez to znalazłam się między moim Miśkiem, a Łukaszem Kadziewiczem, co akurat bardzo mi się podoba. Gorzej z tym, że na przeciwko mnie siedzi Joanna, a obok niej Zbyszek. Na samym końcu stolika siedzi sztab szkoleniowy. 
-Patka a pamiętasz, że miałaś zagrać kiedyś z nami w karty?-zapytał Łukasz siedzący obok mnie.
-Eee...-podrapałam się po głowie.-Nie pamiętam, ale zapewne obiecałam, że zagram.
-Czyli za pół godziny w pokoju Ignaczaka i jego towarzysza?-zapytał Kubiak.
Prawie każdy potwierdził te słowa, więc wreszcie zaczęliśmy konsumować naszą obiadokolację.
I tak też się stało. Po dokładnie 30 minutach w pokoju Krzyśka i jak się okazało Łukasza Żygadło znalazła się spora grupa siatkarzy z naszej reprezentacji.  Oprócz właścicieli pokoju, mnie i Miśka znaleźli się też tutaj: Paweł Zatorski, Grzegorz Kosok, Daniel Pliński, Michał Kubiak, Łukasz Kadziewicz i Piotrek Nowakowski.
Zbyszek podobno poszedł gdzieś z Joanną, Paweł Zagumny wisi na skeypie z żoną, Kurek odsypia podróż samolotem, a Jarosz z Ruciakiem łupią w jakieś gry na laptopie tego drugiego.
Siedziałam na kolanach mojego Michała czekając, aż rozdadzą karty. Już na samym początku zaznaczyłam, że będę grała z Winiarskim razem, mówiąc, że i tak będziemy sobie podglądać w karty. Prawda jednak była taka, że kompletnie nie umiałam grać, a nie miałam zamiaru przegrywać każdej kolejki.
-Nie umiesz grać w karty?-usłyszałam przy uchu szept Michała.
-Skąd wiesz?-zapytałam równie cicho jak on.
-Widać po tobie.-zaśmiał się.-Spokojnie, dam radę sam, tylko chociaż udawaj, że mi jakoś pomagasz.
-Patrz, już spiskują!-oburzył się Zatorski.-Mówiłem, żeby nie dawać im razem grać. Przynajmniej szybciej by nam poszło, a tak razem będą trudniejsi do pokonania.
Omal nie wybuchłam śmiechem, jednak odwróciłam głowę i śmiałam się w ramię mojego Miśka. Zostałabym ogrania już w pierwszym rozdaniu, przyznam to naprawdę szczerze.  Jednak grając z Michałem nie wyjdę na tym tak bardzo źle, jakbym wyszła, gdybym grała sama.
Czas gry w karty minął nam bardzo miło, jednak godzina pierwszego treningu zbliżała się nieubliżanie, więc skierowaliśmy się do swoich pokoi. 
Ktoś powiedział, że marzenia mają to do siebie, że czasami się spełniają. Więc i teraz ich marzenia się spełnią. Złoto w Londynie będzie nasze, będzie tej czternastki siatkarzy. Polska wróci z medalem, nawet jeśli nie każdy w to wierzy.

***

Siedziałam z laptopem na kolanach czytając kolejną wiadomość od Niewartego Uwagi.

Wiesz, ty teraz jesteś w Lodynie, świetnie się bawisz z tym swoim Niebieskookim Ideałem, a on jest sam. Sam w Rosji. Dobrze Ci z tym? Dobrze Ci z tym, że Semir opuścił Poznań przez Ciebie? To ty doprowadziłaś do tego, że on Cię pokochał, trochę za późno. Jednak wszystko... wszystko mogło być inaczej, wiesz o tym, prawda? Mogliście żyć szczęśliwie tutaj, w Poznaniu. Waszym Poznaniu. Lecz ty wolisz podbijać świat i serce Winiarskiego. 
Jeśli kiedyś będziesz tego żałowała, to nie próbuj ratować tego, czemu nie dałaś szansy przeżyć. 
Zapomnij o tym, że znałaś Semira Stilicia, Bośniaka z numerem czternastym. 
Ty dla niego przestaniesz istnieć, on powinien przestać istnieć dla Ciebie.
Tak będzie najlepiej.
Odezwę się wkrótce, będę twoim sumieniem, które nie da Ci żyć spokojnie.
W końcu... dlaczego tylko Semir ma się zastanawiać, co zrobił nie tak?
Do napisania Piękna! 

Westchnęłam. Ani trochę nie podobały mi się te emaile. Westchnęłam. Kim do jasnej anielki jest Niewarty Uwagi? Przecież mój adres ma mało osób, trzeba jakoś wybrać osoby podejrzane.
Ale nie teraz. Usłyszałam pukanie do drzwi, więc wyłączyłam szybko laptopa i otworzyłam drzwi. Widząc za nimi Miśka uśmiechnęłam się i wpuściłam go do środka. Leżąc wtulona w niego zapomniałam o wszystkich zmartwieniach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz