Z dedykacją dla mojej kochanej PATKI!
Gdyby nie ona, to końcówka wyglądała by zupełnie inaczej.
Gdyby nie ona, to końcówka wyglądała by zupełnie inaczej.
Gdy ujrzałam tabliczkę z napisem Spała tylko się uśmiechnęłam. Cieszę się, że znów zobaczę te same twarze. Parę dni, a ja tak się za nimi stęskniłam. Jednak nie żałuję wyjazdu do Poznania. Przemyślałam sobie tam naprawdę wiele. Poukładałam sprawy i teraz wracam, by wszystko mu powiedzieć. Chociaż chyba najpierw wolałabym, aby on powiedział mi, jak wygląda sytuacja z jego strony. Tylko nie chciałabym usłyszeć po raz kolejny, że zapomniał, co to miłość. Chciałabym takiej prawdziwej, szczerej rozmowy.
Z zamyślenia wyrwał mnie Bartek, który zaczął śpiewać piosenkę, lecącą w radiu. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie jej tekst i miejsce, w którym się znajdujemy. Przyjmujący dochodzi do refrenu, a ja mam ochotę się roześmiać.
-Będę brał cię!.. W aucie!... Cię... Ehe!
-Bartek!-zawołałam ze śmiechem.
-Sorry.-zaśmiał się również chyba myśląc o tym, że ta piosenka nie nadaję się do śpiewania w momencie, gdy jedzie się jakąś dziewczyną.-Po prostu lubię tą piosenkę.
Dojeżdżamy do ośrodka. Bartek parkuje na parkingu, a po chwili oboje opuszczamy samochód. Kurek wyciąga moją torbę z bagażnika. Mruczy, że zaniesie mi ją do pokoju, gdy chcę ją od niego zabrać. Kiwam głową, nie chcąc się kłócić, bo i tak wiem, że nie przegadam mu.
Odprowadził mnie do pokoju informując, że za 10 minut jest kolacja. Przekręciłam klucz w zamku i weszłam do środka. Pokój wygląda tak, jak przed moim wyjazdem. Uśmiechnęłam się. Naprawdę dobrze jest tu wrócić.
***
Po 10 minutach zeszłam do stołówki. Siatkarze zajmowali już swoje miejsca. Dosiadłam się do stolika sztabu, chcąc dowiedzieć się, czy nikt z mojej wspaniałej siódemki nie skarżył się na jakieś dolegliwości. Na szczęście wszyscy są cali i zdrowi.
-Jak twój tata?-zapytał trener.
-Dobrze.-odparłam.-Ucieszył się, że go odwiedziłam. Dziękuje, że pozwolił mi pan opuścić zgrupowanie.
-Rodzina jest najważniejsza.-uśmiechnął się.-A jak jesteśmy przy rodzinach, to jutro jest tylko poranny trening i wieczorny. Przyjeżdżają rodziny chłopaków.
-Czyli będzie jeszcze bardziej głośno, niż teraz.-stwierdziłam.-Do wszystkich przyjeżdżają?
-Z tego co nam wiadomo, to tak.-oznajmił pan Sokal.-Będziesz na treningu, czy jesteś zbyt zmęczona?
-Będę. Jak wróciłam, to nie będę się obijała.-odparłam wstając od stołu.-Trening jest za pół godziny?
-Tak.
-W takim razie do zobaczenia.
Opuściłam pomieszczenie. Postanowiłam się przewietrzyć, więc wyszłam przed ośrodek i usiadłam na ławce, gdzie długo nie byłam sama. Obok usiadł Łukasz.
-Przemyślałaś wszystko?
-A gdzie: Cześć Patka, jak się cieszę, że cię widzę?-zapytałam ze śmiechem.
-Cześć Patka, jak się cieszę, że cię widzę. -powtórzył po mnie.-Przemyślałaś wszystko?
-Tak. Wiem, co czuję i co chcę mu powiedzieć. Tylko nie wiem, co on na to powie. W ogóle chciałabym, aby to najpierw on powiedział mi, co do mnie czuje.
-Wydaję mi się, że mu na tobie zależy. Nie szło mu wiele, wyglądał na zamyślonego. On myślał o tobie i wydaje mi się, że wie, że popełnił parę błędów. Z Aśką od twojego wyjazdu nie rozmawiał prawie wcale, nie licząc grzecznościowych zwrotów. Unikał jej. Porozmawiasz z nim?
-Jeśli będzie chciał, to porozmawiam. Jutro zapewne przyjedzie jego żona z synkiem, prawda?
-Pewnie tak. Ale oni się rozwodzą przecież, znalazła sobie jakiegoś Włocha. Michał już nic do niej nie czuję, więc nie zawracaj sobie nią głowy.
-Mimo wszystko coś ich nadal łączy.... I boję się, że jutro jak ją zobaczy, to sobie przypomni jaki był z nią szczęśliwy, zacznie nas porównywać i na tle jej będę małą szarą myszką.
-Nie będziesz. Daga straciła w jego oczach, dlatego teraz stał się taki. On nie był typem, który rani kobiety. Winiar zawsze szanował kobiety, nigdy ich nie krzywdził. Ale Dagmara go skrzywdziła, znajdując sobie innego, a całą winę zwalała na to, że Michał gra w siatkówkę i nie ma dla niej czasu. Przy tobie Michał stanie się tym dawnym Michałem, tylko musicie sobie wszystko wyjaśnić.-uśmiechnął się i wstał.
***
W czasie treningu obserwowałam Michała, który ciągle na mnie zerkał. Udawał skupionego, jednak kiedy tylko była okazja patrzył na mnie swoim smutnym wzrokiem. Pragnęłam go przytulić i powiedzieć mu, że jestem obok i ma się uśmiechnąć, tak ładnie, jak tylko on potrafi.
Jednak nie mogłam tego zrobić. Patrzyłam tylko na niego z lekkim uśmiechem. Brakowało mi widoku jego niebieskich tęczówek, w których widziałam cały świat. Misiek Winiarski w parę dni stał się moim całym światem. I choć o tym nie wie, to chciałabym spędzić z nim resztę życia. W małym domku, z gromadką dzieci i psem w ogrodzie. Budzić się każdego ranka obok niego, czując, że mam kogoś, dla kogo jestem wszystkim.
Trening niestety dobiegł końca, więc nie mogłam dalej obserwować mojego Niebieskookiego Ideała. Skierowałam się do swojego gabinetu, jak zawsze. Włączyłam laptopa i sprawdziłam pocztę. Widok wiadomości od koleżanki ze studiów bardzo mnie zdziwił.
Cześć Czerwonowłosa!
Chodzą słuchy, że jesteś lekarzem kadry siatkarzy. Jak to możliwe, że ja nic o tym nie wiem? Ledwie sobie skończyłaś studia, a już taka praca. Ja muszę zasuwać na pół etatu w Łodzi, za marne pieniądze.
No tak, ty zawsze miałaś więcej szczęścia, jak rozumu. Nadal pamiętam twoje imprezy. Nie wiem, jak ty zawsze dawałaś radę zdawać na dobre oceny. Może masz siostrę bliźniaczkę, o której nie wiem? W sumie to by pasowało. Oczywiście żartuje.
Jak siatkarze? Są ładni? Zaprzyjaźniłaś się z nimi? Załatwisz mi ich autografy? Najlepiej to Winiarskiego, wiesz, że go uwielbiam! No i może jeszcze jego numer telefonu! Proszę, proszę, proszę!
Czekam na szybką odpowiedź.
Malwina
Wybuchłam śmiechem. Moja Malwina się odezwała po tym, jak po zakończeniu studiów gdzieś zniknęła, zamiast opijać ze mną koniec pięcioletniej nauki. Pokręciłam głową, jednak postanowiłam odpisać.
Cześć Malwinko!
Jestem lekarzem kadry siatkarzy. Nie wiesz, bo nikomu nie mówiłam. Nie mam siostry bliźniaczki. Siatkarze są spoko. Nawet ładni. Zaprzyjaźniłam się z Kadziem. Nie wiem, co z autografami. Nie mam numeru Michała i nie będę od niego go brała.
Pozdrawiam, Patka
Gdy wyłączałam laptopa do środka wszedł Zbyszek. Nie miał zbyt ciekawej miny. Usiadł na krześle.
-Co jest?
-Nic. Pogadasz z Aśką?
-Nie.-odparłam.
-Ale ona przecież nic nie zrobiła.
-Po prostu nie chcę jej poznawać. Wystarczy mi, że będę musiała ją codziennie widzieć.-odparłam.-Wychodzę, mam cię tu zamknąć?
-Nie, już idę.
Razem skierowaliśmy się do ośrodka w ciszy. On poszedł do swojego pokoju, a do swojego. Usiadłam na łóżku zastanawiając się, czy mam oczekiwać dzisiaj nocnych odwiedzin Michała.
***
Ze snu wyrwało mnie pukanie do drzwi. Przetarłam zaspane oczy i zaświeciłam lampkę przy łóżku. Stopy wsunęłam w papcie i ruszyłam otworzyć drzwi. Wróciłam na łóżko i usiadłam na nim, a po chwili obok znalazła się osoba, która mnie obudziła.
-Możemy porozmawiać?
-Chcesz, to mów. Chętnie cię posłucham.
-Nie chcę, żebyś myślała, że mi na tobie nie zależy.-szepnął siadając bliżej mnie. Przytulił mnie do siebie.-Nie spotkałem nigdy kogoś takiego jak ty. Jesteś moją uroczą Patką, która zawsze jest moją uroczą Patką. Nie zależnie od tego, czy jesteś smutna, czy wesoła. Możesz się złościć, albo być szczęśliwa, a ja zawsze będę uważał cię za kogoś, na kim cholernie mi zależy, wiesz?
Przerwał na moment, całując mnie w szyję. Uśmiechnęłam się lekko i go przytuliłam. Brakowało mi jego obecności. Cholernie brakowało mi Michała Winiarskiego i chciałabym, by ta chwila trwała wiecznie.
-Nie postępowałem fair wobec ciebie. Zwodziłem cię. Raz robiłem jedno, a chwilę później coś zupełnie innego. Pogubiłem się, a przez te parę dni, gdy Cię nie było uświadomiłem sobie, że to wszystko to moja wina. Ty tylko chciałaś, bym cię zauważył, żebym się w tobie zakochał. Po prostu chciałaś, żebym był. A ja zachowywałem się jak idiota, wiesz?
Znów przerwał. Najwidoczniej pracował nad tym, by zrobić mi malinkę, a mi wcale to nie przeszkadzało. Wdychałam zapach jego perfum, chcąc, by zawsze mówił tak szczerze.
-Teraz cię oznaczyłem, więc będziesz tylko moja... Taki znak, że jesteś dla mnie ważna. Cholernie mi na tobie zależy Zielonooka Ślicznotko. Chcę, abyś wiedziała, że chcę spędzić z tobą każdą chwilę. Chcę, abyś po prostu była. To nie tak wiele. Pokaż mi, że miłość jednak istnieje. Bo patrząc na ciebie wiem, że ona istnieje. Kocham cię Patka.
Odsunęłam się od niego i pocałowałam. Tak po prostu. Chcę, by wiedział, że mi też na nim zależy.
-Kocham cię.-szepnęłam cicho wtulając się ponownie w jego szyję.-Miałam ci tak wiele powiedzieć, ale te dwa słowa zdecydowanie wystarczą mój Niebieskooki Ideale. Kocham cię i chcę, by ta chwila trwała wiecznie.
Znów całował mnie po szyi, a ja przymknęłam oczy. Teraz wszystko powinno być łatwiejsze. Mam Michała, który mnie kocha. Czy powinnam chcieć czegoś więcej?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz