Po wieczornym treningu jak zwykle siedziałam w gabinecie. Włączyłam sobie laptopa i zaczęłam przeglądać zdjęcia. Szczególnie te z Poznania wywoływały uśmiech na mej twarzy. Stadion na Bułgarskiej, zdjęcia z Mateuszem, czy innymi osobami. Lubiłam czasami wspominać. Zwłaszcza wtedy, gdy było mi źle. Zastanawiałam się nad tym co robić właśnie wspominając. Czułam się wtedy lepiej, niż gdybym miała myśleć tylko o tym, co mnie trapi.
Ktoś zapukał w drzwi, więc oderwałam się od monitora i krzyknęłam, że można wejść. Drzwi zostały otworzone przez Łukasza Kadziewicza.
-Dziś też nikt nie potrzebuje twojej pomocy?
-Jak widać nie. Chcesz to siadaj.
-A nie przeszkadzam?
-Coś ty, zdjęcia sobie przeglądam. Siadaj i opowiadaj.
Środkowy usiadł tak jak nakazałam i uśmiechnął się szeroko. Wyłączyłam laptopa i rozsiadłam się wygodnie czekając, aż Łukasz rozpocznie dalszą rozmowę.-Jak cię czuję posiadaczka najpiękniejszego głosu na zgrupowaniu?
-Przestań-zaśmiałam się.-To jakaś paranoja, że akurat ja wygrałam. Winiarski śpiewał lepiej, niż ja.
-Żadna paranoja, może i Winiarski ładnie śpiewał. Ale przegrał z tobą, bo jego piosenka była jakby dziwna...
-Nie była dziwna. Normalna piosenka. Moja też była za spokojna, jak na karaoke. Przy Kurku i jego grupie byłam niczym.
-Z tym, że Kurek fałszuje.-zaśmiał się i spojrzał na zegarek.-Idziemy do ośrodka? Chyba już nikt cię nie odwiedzi.
-Spoko, chodźmy.-odparłam i wstałam.
-A właśnie grasz z nami w karty?
-Nie dzięki, nie umiem grać.
-Bo właściwie to Krzysiek mnie wysłał, żebyś przyszła ze mną, bo będziemy grali. No chodź.
-Dzięki Łukasz, ale chyba wolę spędzić trochę sama. Kiedyś z wami zagram, ale nie dziś, dobrze?
-No dobrze, ale pamiętaj, że następnym razem się nie wywiniesz.
-Będę pamiętała.
Pożegnaliśmy się przy schodach. Ja powędrowałam do swojego pokoju, a on zapewne do pokoju Krzyśka Ignaczaka.
***
Standardowo już, w środku nocy obudził mnie odgłos pukania w drzwi. Nie zakładając papci wstałam, otworzyłam drzwi i wróciłam do łóżka.
-Skąd wiedziałaś, że to na pewno ja?
-Tylko ty przychodzisz do mnie w nocy.-stwierdziłam przytulając się do poduszki. Odkrył mnie i położył się obok.
-Wiesz, że jesteś śliczna?
-Znów będziesz mówił tak jak wtedy, a później zostanę zupełnie sama?
-Patka nie będzie tak jak wtedy. Wiem, że wtedy zrobiłem źle. Chce to naprawić. Musisz mi tylko dać szansę, a sama się przekonasz.
-Nie wiem, czy to ryzyko mi się opłaca.-szepnęłam.
-Opłaca. Będziesz miała mnie, miłość...
-Wczoraj mówiłeś, że twój świat zapomniał, co to miłość.
-Ty zaczęłaś przypominać mojemu światu, co to miłość.-wyszeptał mi do ucha, a jego ręce znalazły się pod moją koszulką.-Daj mi szansę na to, abym pokazał ci, że jesteś dla mnie ważna.
-W nocy będę dla ciebie ważna, a w dzień będziemy udawać, że się nie znamy?Nie chcę być panienką tylko na noc.
-Zadajesz za dużo pytań. Daj ponieś się chwili. Żyj chwilą i ciesz się każdą minutą, spędzoną ze mną. Zapomnij o tym, co wydarzyło się wtedy. Zacznijmy naszą znajomość od nowa.
-Tylko czy to ma sens?
-Przestań zadawać pytania Patka. Żyj chwilą. Ciesz się, że jestem obok.
Chciałam coś odpowiedzieć, ale mnie pocałował. Po raz kolejny tutaj, zupełnie niespodziewanie. Odwzajemniłam pocałunek, a on uznał to za zgodę na dalsze posunięcia. Powoli zaczął ściągać ze mnie koszulkę.
-Michał ale...
-Ciii... oddaj się chwili.
Znów zaczął mnie całować. Przymknęłam oczy. Niech się dzieje, co ma się dziać. W końcu miałam oddać się chwili, która niestety nie będzie trwać wiecznie.
***
Poranek taki, jak dwa miesiące temu. Budzę się sama. Jego nie ma obok, a na szafce leży kartka. Biorę ją w ręce i czytam:
"W głowie siedzisz mi wciąż,
o tobie myślę dzień i noc.
Czy tego chce, czy nie."
Przepraszam, że znów budzisz się sama. Musiałem wrócić do swojego pokoju, żeby żadne z nas nie miało kłopotów. Mamy wolny czas przed obiadem, co powiesz na spacer? Jeśli się zgadzasz załóż sukienkę, którą ci uszykowałem, leży na krześle.
Ps. Wybacz, że grzebałem w twojej szafie.
Uśmiechnęłam się na widok tekstu piosenki, którą śpiewałam dwa dni wcześniej. Zerknęłam na komórkę i widząc,że mam niewiele czasu do śniadania założyłam na siebie koszulkę, która leżała na podłodze i ruszyłam do łazienki, chwytając po drodze sukienkę i wyciągając bieliznę z szafki.
Wzięłam zimny prysznic z uśmiechem śpiewając pod nosem. Cieszyłam się chwilą, tak jak prosił. I było mi z tym dobrze. Nie myślałam o tym, co będzie jutro.
Założyłam japonki i ruszyłam na śniadanie. Wychodząc z pokoju wpadłam na Zbyszka Bartmana, który w ostatnim momencie mnie złapał, inaczej wylądowałabym na posadce.
-Zgubiłaś skrzydła aniele?
-Mam ciebie, skrzydła mi nie potrzebne.-zaśmiałam się.-Co masz taki dobry humor?
-Bo nie będziesz jedyną dziewczyną tutaj.
-Moje towarzystwo już ci nie odpowiada?
-Oj nie tak to miało zabrzmieć.-objął mnie ramieniem.-Po prostu nigdy nie było tutaj chociażby jednej dziewczyny, a teraz będą aż dwie.
-Więc kim będzie ta druga dziewczyna?
-Fizjoterapeutką. Ma 22 lata i poznamy ją na śniadaniu.
-A czemu nie ma jej od początku zgrupowania?
-Musiała pozdawać egzaminy na studiach, czy coś takiego. Jest z Warszawy. Podobno blondynka, średniego wzrostu.
-Widzę, że już zdążyłeś zrobić wywiad śledczy.
-Dzik ją widział, jak rozmawiałam z Sokalem rano. Szkoda, że od tyłu...
-Już nie będziesz spędzał ze mną tyle czasu.-zrobiłam smutną minkę.
-Dla ciebie zawsze znajdę czas Kochana.-zaśmiał się i wpuścił mnie stołówkę.-Z resztę ona na pewno nie jest....
Ujrzał ją i stanął w miejscu. Ja też wpatrywałam się w dziewczynę, która w najlepsze rozmawiała z Winiarskim, a rękę miała na jego kolanie. On patrzył jej w oczy. Dodatkowo brunetka siedziała na moim miejscu przy stole.
-Miłego śniadania Zibi.
Wybiegłam ze stołówki, opuściłam ośrodek i skierowałam się w stronę lasu. Usiadłam przy jednym z drzew i przymknęłam oczy. Znów jestem idiotką.
-Szybko biegasz.-usłyszałam przy uchu. Przestraszyłam się i otworzyłam oczy. Odetchnęłam widząc, że to tylko Łukasz Kadziewicz.-Wybacz, że cię przestraszyłem. Coś się stało, że tak nagle wybiegłaś?
Wzruszyłam ramionami i wpatrywałam się w drzewo, które było przede mną. Usiadł obok i mnie przytulił. Oparłam głowę o jego ramię, a on głaskał mnie po włosach.
-Chodzi o Winiarskiego?
-Słucham?
-Widziałem jak patrzyłaś się na niego i Aśkę. Wybiegłaś dlatego, że podrywała Winiara, prawda?-zapytał a ja nie odpowiedziałam.-Nie oszukasz mnie, wiem, że byłaś zazdrosna. A taki był chyba cel Michała, gdy poprosił ją, aby usiadła z nimi. Kubiak miał taką minę, jakby chciał go zamordować, a Winiar w najlepsze rozmawiał z nią śmiejąc się. Prowadzicie jakąś grę. Niby nie rozmawiacie ze sobą, ale był u ciebie w nocy, prawda?... Milczenie jest najlepszym potwierdzeniem tego, co mówię. Michał chyba się pogubił wiesz? Rozwodzi się i próbuje zapomnieć o żonie, raniąc przy tym jak widać ciebie. Nową fizjoterapeutkę też zrani. Wszyscy boimy się powiedzieć mu, co sądzimy o tym co robi... A wszystko zaczęło się dwa miesiące temu, jak świętowali zwycięstwo w klubie. Dowiedział się po meczu, że żona ma innego i chce rozwodu. Może dużo mówię Patka, ale ty nie chcesz powiedzieć ani słowa. Chłopacy ze Skry mówią, że wtedy to była też czerwono włosa dziewczyna, jak ty. Może dlatego...
-Wiesz Łukasz, masz rację, prowadzimy grę. To ja byłam tamtą dziewczyną, dwa miesiące temu. To ja zaczęłam tą grę. Myślałam, że ją skończymy, po 4 dniach, bo dziś.. dziś było naprawdę miło. Myślałam, że wszystko się skończy. Że miedzy mną, a nim wszystko będzie takie zwyczajne, normalne. Sądziłam, że będzie jakoś miło. Myliłam się po raz kolejny. Źle lokuje swoje uczucia jak widać.-westchnęłam i wstałam.-Chodź, wracamy.
-Patka?
-Tak Łukasz?
-Uśmiechnij się. Wszystko się jakoś ułoży. I chyba czeka mnie rozmowa z Winiarskim. Jeśli ja tego nie zrobię, to wasza gra potrwa dalej.
-Ale Kadziu...
-Spokojnie, nie powiem mu, że rozmawialiśmy, że wiem. Nikomu nie powiem, nie bój się Pati.
Uśmiechnęłam się, a on objął mnie ramieniem. Kolejny siatkarz, który mnie obejmuje. Szkoda tylko, że wolałabym być w objęciach kogoś innego.
***
Nie poszłam na spacer z Michałem, chociaż przyszedł pod mój pokój. Zamknęłam się i udawałam, że mnie nie ma, chociaż on doskonale wiedział, że jestem w pokoju. Po paru minutach odpuścił, a ja zostałam sama.
Na obiad zeszłam spóźniona i usiadłam przy stoliku w rogu sali. Jednak nie długo doskwierała mi samotność. Michał Kubiak i Zbyszek zabrali swoje porcje i dosiedli się do mnie.
-Co wy robicie?-zapytałam.
-Dotrzymujemy ci towarzystwa. Ta mała nas wkurza. Od momentu, jak Winiarski pozwolił jej usiąść na twoim miejscu jest u nas na straconym miejscu.-oznajmił twardo Zbyszek.-Wolę mojego kochanego aniołka, któremu robię za skrzydła.
-Nie czaruj Bartman.-zaśmiał się Kubiak.-Twoje towarzystwo jest o wiele lepsze od niej. A Zibi mówi tak, bo cię lubi, a Winiarski go wkurza.
-Ej, ej, ej!-fuknął Zbyszek.-Nawet jeśli mi się podoba ta cała Aśka, to jest w moich oczach skończona, gdy rozmawia z Winiarem. Może jak nie będzie go podrywała, to do niej zagadam.
-Bartman może nie mów o takich rzeczach przy Patce, co?-zapytał Kubiak z lekkim uśmiechem.-Nie słuchaj go, od zawsze wolał blondynki, nawet jeśli mówił o brunetkach,
Obiad dokończyliśmy w ciszy. Pożegnałam się z nimi i wróciłam do pokoju.
Zostałam znów sama, ale było mi z tym dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz