niedziela, 15 kwietnia 2012

Rozdział 2.



Otworzyłam zaspane oczy słysząc, że ktoś puka do drzwi. Zamrugałam parę razy powiekami, założyłam papcie i powoli wstałam z łóżka otwierając drzwi.
-Co si...
-Ciii...-osobnik, który mnie obudził przykłada mi palec do ust.-Chodź.
-Ale ja...
Chwyta mnie za rękę i zamyka za mną drzwi. Jestem tylko w kusej piżamce, a on najwyraźniej chce wyjść z ośrodka. Nadal nie wiem, kto mnie prowadzi i o co chodzi.
-Gdzie idziemy?
Nie odpowiedział. Ściągnął z siebie swoją reprezentacyjną bluzę i założył ją na mnie. Była o wiele za duża, jednak gdy wyszliśmy na dwór nie było tak zimno. Księżyc rozświetlił jego twarz i wtedy już wiedziałam, że mam do czynienia z Niebieskookim Ideałem. Zatrzymałam się.
-Musimy porozmawiać.
-Nie mogliśmy tego zrobić w środku? Jeśli ktoś zauważy, że nas nie ma to...
-Nikt nie zauważy.-przerwał mi i usiadł na ławce, a mnie usadził na swoich kolanach.-Co tu robisz Patrycja? Mieliśmy nigdy więcej się nie spotykać.
-Masz żonę prawda?-zapytałam nie odpowiadając na jego pytanie.
-
Nawet jeśli ją mam,  to nie chcę, aby ktokolwiek się dowiedział, że ją zdradziłem.
-Czyli ją masz.
-A ty nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Chciałaś pracować jako nasz lekarz ze względu na mnie?
-Myślisz, że cały świat kręci się wokół ciebie Michał? Gdy starałam się o pracę tutaj nikt nie wiedział, kogo Anastasi powoła do kadry. Ani przez chwilę nie pomyślałam, że spotkam tutaj ciebie. Nie jesteś królem tego świata panie Idealny.
-Wtedy było naprawdę miło Patrycjo. Czułem się szczęśliwy. Ale nie mogłem zostać...
-
Nawet jeśli byś został, to i tak masz żonę.-odparłam i schodzę z jego kolan ściągając bluzę, którą mi podarował.
-Możemy udawać, że się nie znamy? Że nigdy nic nas nie łączyło?
-Przecież my się nie znamy Michale. Nic nas nie łączyło.-oddałam mu bluzę.-Byłam tylko zabawką na jedną noc.
Odeszłam czując, że lada moment w moich oczach mogą znaleźć się łzy. Nie chciałam płakać. Nie przy nim.


***
Rano byłam strasznie zaspana. Nie przełknęłam prawie nic. Powoli piłam kawę przysłuchując się rozmowie Zbyszka i Kubiaka. Winiarski zerkał na mnie co chwilę. Chyba zauważył, że płakałam, chociaż tak bardzo starałam się to zakryć. Nigdy nie byłam osobą, która chciała pokazać innym, że jest słaba. Nie płakałam przy kimś. Tylko w samotności wtulona w poduszkę.
-Nie wyspałaś się?-zapytał Łukasz.
-Nie umiem usnąć w nowym miejscu.-skłamałam.-Ale wy tu macie prawie drugi dom. Parę razy w roku jesteście tutaj.
-Ja i tak wolę moje łóżko.-zaśmiał się Krzysiek.-Nie wiesz, co dziś jest w planie? Andrea jeszcze nie wywiesił planu.
-O 9:30 trening do 11:30. Od 12:00 do 13:30 basen. O czternastej obiad. Od 15:30 do 17:30 drugi trening. 18:30 kolacja. Później trening jest chyba tylko godzinę, ale nie pamiętam od której. I coś jeszcze planie miał trener, ale nie pamiętam co. Dowiecie się zapewne w swoim czasie.
Winiarski wstał od stołu. Spojrzał jeszcze raz na mnie i odszedł. Westchnęłam i dopiłam kawę do końca. Kiedy wszyscy zaczęli odchodzić od stołu ja też tak zrobiłam. Skierowałam się do swojego pokoju, ale zatrzymał mnie Łukasz Kadziewicz.
-Nie wiesz co trener szykuje na wieczór?
-Nie pamiętam. Ale trening macie tylko godzinę.
-Na pewno nie pamiętasz?
-Na pewno.-odpowiedziałam.-Trochę nie bardzo słuchałam, gdy mówił mi co dziś jest w planie. Pamiętam tylko do momentu kolacji.
-Cóż, szkoda. Ale jak będziesz coś wiedziała, to daj znać.
-Nie ma sprawy Łukasz, dam znać. A teraz idź odpocząć przed treningiem.
-Do zobaczenia za ponad godzinę.
Poszedł w stronę swojego pokoju, a ja do mojego. Położyłam się na łóżku i przymknęłam oczy. Nocna rozmowa z Michałem wyprowadziła mnie z równowagi. Nie chciałam zapominać o tym, co wydarzyło się między nami. Nie chciałam udawać, że go nie znam. Pragnęłam, by coś nas łączyło. Chciałam by było tak jak tamtego wieczoru.
Niestety chcieć, nie zawsze znaczy móc.
Byli inni faceci przed nim. Czasem wieczór wyglądał podobnie, jak ten z Niebieskookim. Gdy chcieli czegoś więcej mówiłam, że kogoś mam, że muszę muszę wracać. Nie chciałam z nimi spędzać upojnej nocy. Nie byli w moim typie.
Ale Ideał był w moim typie. Poczułam do niego coś więcej, dlatego z nim spędziłam noc. Myślałam, że będzie jak w bajce. A on zwyczajnie mnie wykorzystał. Przespał się i porzucił. I dlatego chciałam się zemścić.


***

Poranny trening, obiad i popołudniowy trening minęły bez rewelacji. Z każdym zamieniłam parę słów. Teraz zbliża się wieczorny trening, a na później Andrea zaplanował karaoke. Każdy miał zaśpiewać wybraną przez siebie piosenkę. Siatkarze przyjęli to z niesamowitym entuzjazmem i zaczęli przygotowywać się do występu już na basenie. Przewidziana była jakaś nagroda, jednak Anastasi nikomu nie chciał powiedzieć, co nią jest.
-Patka a ty co śpiewasz?-  zapytał Bartek Kurek.
-Przecież to wasze karaoke, ja chętnie posłucham was. Sama wolę nie śpiewać.
-Ale każdy śpiewa, nawet trenerzy. Ty też musisz. Nikt z nas nie umie dobrze śpiewać, no może poza Miśkiem Winiarskim. To będzie świetna zabawa. Patka śpiewaj, nie ważne co, nie ważne jak.
-Zastanowię się.-odpowiedziałam z uśmiechem.-A teraz zmiataj to reszty i biegaj kółeczka.
-Myślałem, że jakoś się wywinę.
-Kurek do roboty!-krzyknął Anastasi.
-Żegnam Piękna.-uśmiechnął się jeszcze do mnie Bartek i pobiegł za resztą siatkarzy. Przez parę minut przyglądam się poczynaniom chłopaków, jednak pan Sokal pyta mnie, co zaśpiewam. Niechętnie pytam, czy naprawdę muszę, jednak słysząc, że nie ma mowy o mojej rezygnacji kieruję się do swojego gabinetu. Włączyłam laptopa i zaczęłam szukać piosenki, którą zaśpiewam. Chcę, aby trafiła do Winiarskiego. Aby wiedział, że śpiewam do niego.
Przez chwilę nawet myślałam o piosence, której wers miałam na tamtej kartce. Parę minut później jednak znalazłam idealną piosenkę, a przynajmniej tak mi się wydaję. Jej tekst trochę znałam. Założyłam słuchawki, nogi położyłam na stole i z przymkniętymi oczami słuchałam piosenki.

***

Siedziałam obok Zbyszka, który uparcie śpiewał pod nosem: to ja Narcyz się nazywam. Uśmiechnęłam się słysząc te słowa i spojrzałam na prowizoryczną scenę, gdzie stał Krzysiek Ignaczak i zapowiadał właśnie... pierwszą grupę.
-Daniel Pliński, Paweł Zatorski i Bartosz Kurek w hicie Skry Bełchatów "Hello".
Cała trójka trzymała już mikrofony w rękach. Muzyka zaczęła lecieć, a oni zaczęli śpiewać. Prawie cała kadra się włączyła.
-Hit Skry Bełchatów?-zapytałam Zbyszka.
-Chłopacy na wyjazdach zawsze śpiewają tą piosenkę. W reprezentacji też się przyjęła. Po Igrzyskach i ty będziesz znała jej tekst.
Trójka skończyła a wszyscy nagrodzili ich brawami. Krzysiek rozejrzał się po sali w poszukiwaniu kolejnego kandydata. Nie było ustalonej żadnej kolejności.
-Skoro śpiewała trójka Skry Bełchatów, to zapraszam czwartego zawodnika wieloletniego Mistrza Polski. Winiar nie chowaj się i tak cię widzę.
Ideał poszedł na scenę i szepnął coś Krzyśkowi. Ten pokiwał głową i podszedł do sprzętu grającego włączając podkład. Od razu poznałam piosenkę, jaką wykona Winiarski. Jeśli chciał sprawić, żebym poczuła się jeszcze gorzej, niż się czułam, to bardzo dobrze mu to wyszło. Doszedł do refrenu. Spojrzał na mnie i śpiewał patrząc mi prosto w oczy:

"To już koniec bejbe, skończyło się love story
Jestem już zmęczony, wracam dziś do żony
To już koniec bejbe, kłamiesz dla pieniędzy
Jestem już zmęczony, wracam dziś do żony."

Pokręciłam głową i oparłam się o Zbyszka, a ten objął mnie ramieniem. Uśmiechnęłam się i przymknęłam oczy. Nie będę słuchała tego jak śpiewa. Nawet jeśli ma najcudowniejszy głos na świecie.
-Nie ma ochotników teraz? Trenerze, może trener teraz?... Nie... Panie Sokal?... Nie?... Ja  będę na samym końcu, ktoś musi prowadzić to karaoke. Patka?
Wzruszam ramionami i wstaję. Niech będzie, zaśpiewam. Będę miała to już za sobą i w spokoju będę mogła się ulotnić w momencie, kiedy któryś z nich będzie śpiewał.
Mruknęłam Krzyśkowi tytuł piosenki. Podał mi mikrofon, a ja stanęłam na środku sceny i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Ujrzałam Winiarskiego, który siedział obok Bartka Kurka.
Z uśmiechem śpiewałam każde słowo. Chłopakom chyba się podobało, więc wpatrywali się we mnie, jak obrazek. Spojrzałam na Niebieskookiego Ideała.

"W głowie mi siedzisz wciąż.
O tobie myślę dzień i noc.
Czy tego chce, czy nie.
Bo co się mogło stać.
Już nie połączy nas.Więc nigdy więcej nie tańcz ze mną.
Ten taniec innej dziś daj.
Więc nigdy więcej nie tańcz ze mną, nie.
Już cię za dobrze znam".

Po skończonej piosence ukłoniłam się grzecznie, oddałam mikrofon Krzyśkowi i wróciłam na swoje miejsce. Spojrzałam na Michała. Nasz wzrok się spotkał. Odwróciłam głowę w drugą stronę.
-Ślicznie śpiewasz.
-Dziękuje Zibi.
Moja głowa ponownie wylądowała na jego ramieniu, a jemu wcale to nie przeszkadzało. Patrz panie Winiarski. Twoja piosenka wcale mnie nie ruszyła. Bądź zły. Bądź zazdrosny. Może poczujesz co mnie coś więcej? Może będziemy kiedyś razem? Może będzie jak wtedy? Ale póki co urządźmy sobie grę. Zobaczymy, które z nas wytrzyma dłużej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz