Dwa miesiące wcześniej.
Zwykła impreza. Łódzki klub. Jutro ważny egzamin, jednak nie spędzam go tak, jak reszta znajomych ze studiów. Oni teraz kują na popołudniowy test, a szaleje na parkiecie. W jednej z loży świętują siatkarze Bełchatowskiego klubu. Wypatruje wśród nich niebieskookiego chłopaka, który przygląda mi się od paru minut. Uśmiecham się do niego i lekko kiwam, aby podszedł. Rozgląda się chcąc upewnić, czy o nim myślę, a ja kiwam głową. Już chwilę później jest obok mnie.
Razem tańczymy przez resztę wieczoru, jak i pijemy. Dobrze czuję się w jego ramionach, a i też on nie wygląda na kogoś, komu było by źle.
Zegar wybija 2:35, kiedy Michał szepcze mi do ucha, abyśmy ulotnili się z imprezy. Kiwam głową i idę po swoje rzeczy, które zostawiłam przy jednym ze stolików. On zabiera swoje i opuszcza paru kolegów.
Wsiadamy do pustej taksówki, a on podaje adres jednego z Łódzkich hoteli. Domyślam się, co ma w planach Niebieskooki Ideał, ale nie protestuję. Wtulam się w jego ramię, a on obejmuje mnie całując w czoło. Parę minut później zatrzymujemy się pod hotelem, a siatkarz reguluje rachunek. Wysiadamy.
Michał chwyta mnie za rękę i z uśmiechem kieruję się do wnętrza budynku, a następnie wynajmuje jeden z pokoi na drugim piętrze. Kierujemy się tam windą, a kiedy tylko jesteśmy w pokoju zaczyna mnie całować odpinając mój sweterek. Nie jestem mu dłużna.
Po razu minutach jesteśmy bez ubrań. Cieszmy się sobą, poznajemy każdy kawałek swojego ciała. Czuję się taka szczęśliwa. Nie przeczuwam tego, co przyniesie moment, w którym obudzę się nad rankiem.
***
Budzi mnie śpiew ptaków za oknem. Otwieram oczy i rozglądam się za chłopakiem, z którym spędziłam wieczór i noc. Nie ma go nigdzie. Przez chwilę myślę, że może jest w łazience, jednak ujrzałam kartkę leżącą na stoliku obok łóżka. Niepewnie biorą ją do rąk i czytam starannie napisanie litery niebieskim długopisem:
"To już koniec bejbe, skończyło się love story..."
To, co wydarzyło się w nocy musi zostać pomiędzy nami.
Opłaciłem pokój, do 12 możesz w nim być.
Nigdy więcej się już nie zobaczymy.
Zapomnij o tym, co się wydarzyło.
-Jestem już zmęczony, wracam dziś do żony.-kończę tekst piosenki. Drę kartkę na kawałki i szybko ubieram ubranie, które idealnie złożone leży na parapecie, a obok nich klucze. Opuszczam pokój, czując, że nie wytrzymam w nim ani chwili dłużej.
Dziewczyna w recepcji zmierzyła mnie wzrokiem, gdy oddawałam klucze, a ja poczułam się jak ostatnia idiotka. Idiotka, która dała się wykorzystać siatkarzowi.
-Zemszczę się. Zrobię wszystko, żebyś był na mnie wściekły, tak jak ja teraz na ciebie.-mruczę o siebie i wiem, że teraz to będzie moim kolejnym celem.
Celem, który spełnię, tak jak wszystkie inne.
"To już koniec bejbe, skończyło się love story..."
To, co wydarzyło się w nocy musi zostać pomiędzy nami.
Opłaciłem pokój, do 12 możesz w nim być.
Nigdy więcej się już nie zobaczymy.
Zapomnij o tym, co się wydarzyło.
-Jestem już zmęczony, wracam dziś do żony.-kończę tekst piosenki. Drę kartkę na kawałki i szybko ubieram ubranie, które idealnie złożone leży na parapecie, a obok nich klucze. Opuszczam pokój, czując, że nie wytrzymam w nim ani chwili dłużej.
Dziewczyna w recepcji zmierzyła mnie wzrokiem, gdy oddawałam klucze, a ja poczułam się jak ostatnia idiotka. Idiotka, która dała się wykorzystać siatkarzowi.
-Zemszczę się. Zrobię wszystko, żebyś był na mnie wściekły, tak jak ja teraz na ciebie.-mruczę o siebie i wiem, że teraz to będzie moim kolejnym celem.
Celem, który spełnię, tak jak wszystkie inne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz