niedziela, 15 kwietnia 2012

Rozdział 8.


Po 4 godzinach wspólnego chodzenia po Starym Rynku większość się już rozeszła. Zostałam tylko ja i Mati. U niego miałam dziś spać.  Wieczorem weźmiemy moje rzeczy od Drygasa i przenoszę się do Możdżenia. 
-Patka a rodzice w ogóle wiedzą, że jesteś w Poznaniu?
-Nie, nie chcę ich martwic. Będą pytać dlaczego przyjechałam, a ja wolę, gdy nie wiedzą, że tu jestem. Odpoczywam od tego wszystkiego.
-Jestem ich sąsiadem, więc możliwe, że cię zobaczą. Albo ktoś nas zobaczy i zapyta twoich rodziców, czy długo będziesz.
-Och zaraz im napiszę, że jestem w Poznaniu u ciebie.-mruknęłam wyciągając telefon i wystukując :

Mamuś jestem dzisiaj i jutro w Poznaniu, a pojutrze wyjeżdżam. Nocuję u Matiego. Wpadnę rano na godzinkę. Całuje, Patka.

Pokazałam Możdżeniowi treść, jaką chciałam wysłać, a on od razu kazał mi zmienić, że wpadnę na obiad. Nie bardzo rozumiałam dlaczego, ale zaraz mi wyjaśnił, że idziemy o 21 do jednego z poznańskich klubów. Pokiwałam tylko ze zrozumieniem głową i poprawiłam treść esemesa.
-Tylko mamy mały problem.-mruknęłam.-Nie mam nic, co mogłabym założyć. Nie brałam pod uwagę żadnego wyjścia, poza łażeniem po mieście, więc jesteś zmuszony ze mną teraz kupić jakąś sukienkę, albo spódniczkę.. sama nie wiem co mam założyć. Doradzisz?
-Jasne, chodź. Chyba wiem, gdzie coś znajdziesz.-odparł kierując się w stronę jednego ze sklepów.
Chodziliśmy właśnie po Starym Browarze, który ma swoje niespodzianki, a taką niespodzianką dla obecnych tu dziewczyn jest właśnie Mati. Niektóre niepewnie zerkały w jego stronę. Uśmiechnął się tylko i objął mnie ramieniem.


***

O 21 w towarzystwie mojej ukochanej trójki piłkarzy przekroczyłam próg jednego z klubów. Przywitała nas całkiem spokojna piosenka. Drygas chwycił mnie za rękę i ciągnął w stronę kąta sali, gdzie znajdowało się już paru Lechitów. Ucałowałam każdego z nich i zajęłam miejsce obok Semira.
-Patka co chcesz do picia?-zapytał Mati.
-Może colę. Póki co nie mam na nic innego ochoty.-oznajmiłam.-Co u ciebie Semir? Zostałeś jednak w Poznaniu?
-Póki co, ale nie wiem, czy do końca okienka coś się nie zmieni.-wzruszył ramionami.-Obecnie jestem tutaj i zapominam o transferach. Pierwszy taniec rezerwuj dla mnie.
-Mati cię wyprzedził.-zaśmiałam się.-Ale drugi jest dla ciebie.
-Będę musiał to jakoś przeżyć, że młody znów jest ode mnie szybszy.
-Znów?
-Na testach był parę razy ode mnie szybszy.
-Już myślałam, że chodzi o coś innego.
-Pyśka, Pyśka..-pokręcił głową ze śmiechem.
-Semcio, Semcio, Semcio, Semcio...
-Och przymknij się.-mruknął buntowniczo, by po chwili również się śmiać.
-Szkoda, że nie mogę mieć was na co dzień. Przy was wszystko jest łatwiejsze.-oznajmiłam patrząc na resztę piłkarzy.-Czuję się tutaj bezpiecznie, wiem co robic. Do Łodzi też się po czasie przyzwyczaiłam, ale Spała? Spała jest dla mnie jak pole jakiejś gry planszowej.
-To po Igrzyskach Olimpijskich w Londynie postaraj się o pracę w Poznaniu. Będziesz miała Matiego, Drygasa, Kamyka i resztę.
-Ale ciebie nie, prawda?-zapytałam.-Masz jakąś dobrą ofertę, prawda?
-Niby przedłużyłem kontrakt, ale mogę w każdej chwili odejśc, jeśli zechce.-znów wzruszył ramionami.-Lubię Poznań, ale tutaj się już nie rozwinę. Stoję w miejscu. Potrzebuje zmiany, ale nie wiem, jak to w tej chwili wygląda. Mój menadżer rozmawia z dwoma, albo trzema klubami, ale jeszcze nic mi nie mówi.
-Jeśli znajdzie się klub, który za0feruje ci dobry kontrakt, Lechowi dobrze zapłaci, to już się więcej nie zobaczymy?
-To, że mogę zmienić klub nie oznacza, że zerwę kontakt z ludźmi, których poznałem tutaj.-uśmiechnął się.
-Twoja cola.-oznajmił Mateusz stawiając przede mną mój napój.-Zaraz porywam cię do tańca.
-To ja szykuję się do odbijania, bo widzę tu wielu chętnych do tańczenia z naszą Patką.
W ciągu dwóch godzin z każdym z piłkarzy zatańczyłam przynajmniej dwa razy. Zmęczona już po prostu przeprosiłam Kamyka i ruszyłam do stolika. Wypiłam swoją colę do końca i oparłam głowę na ramieniu Semira.
-Zmęczona?
-Daj spokój..-jęknęłam.
-Twój telefon przed chwilą dzwonił.
-Mhy.
Natychmiast wyciągnęłam go z kieszeni i ujrzałam napis : Masz 2 nieodebrane położenia od Kadziu.
-Idę się przewietrzyć.-zwróciłam się do Dyzia, który właśnie chciał mnie poprosić do tańca i opuściłam klub. Oparłam się o ścianę i wybrałam numer Kadziewicza.
-No cześc Patka.
-Hej, hej. Wybacz, że nie odbierałam, ale koledzy wyciągnęli mnie na imprezę i ciągle tańczyłam.
-Rozumiem. Lepiej w Poznaniu?
-Nie miałam ani chwili by myśleć o tym, co w Spale. Mati, Kamil i Marcin nie dadzą mi przez chwilę być samej. Nawet grałam z nimi na treningu w piłkę nożną.
-Michał chciał z tobą rozmawiać.
-Musimy o nim rozmawiać?
-Przecież nie uciekniesz przed nim wiecznie. Musisz przemyśleć, co zrobisz.
-Kadziu, Kadziu, Kadziu...To nie takie proste, ja się wydaję. Dużo zależy od niego. A ja nie umiem przewiedzieć co on zrobi, jak się zachowa. Michał Winiarski jest dla mnie wielką tajemnicą, której nie potrafię rozgryźć, dlatego prowadzę z nim jaką beznadziejną grę, która to wszystko jeszcze bardziej utrudnia.
-Przemyśl wszystko póki go nie widzisz i z nim nie rozmawiasz. Podejmiesz tak bardziej rozsądną decyzję, niż w momencie, kiedy będziesz miała go obok.
-Jutro, dobrze?
-Zadzwonię wieczorem i mi powiesz, co wymyśliłaś. Jasne?
-Oczywiście. A jak treningi? Nikomu nic nie jest?
-Treningi jak zawsze. Wszyscy są zdrowi i zdolni do gry. Nie martw się, jesteśmy rozważnymi ludźmi, nie robimy żadnych głupot.
-Mam nadzieję.
-Wiesz, nawiązując do Winiarskiego..
-Kadziu!
-Patka on nie jest zły. Zgubił się, bo żona, która była dla niego jedyna znalazła sobie innego, który jest od niej młodszy. Może daj mu szanse?
-Zastanowię się. Pozdrów wszystkich. Za dwa dni o tej porze będę już w Spale.
-Do zobaczenia.
Zakończyłam rozmowę i przymknęłam oczy. Chciałam myśleć o Winiarskim później, a nie teraz.
-Zmarzniesz.-usłyszałam szept Semira. Przygarnął mnie do siebie, a ja położyłam głowę na jego ramieniu.-Z kim rozmawiałaś?
-Z jednym z siatkarzy. Pytał, czy wszystko dobrze.
-Chodzą słuchy, że miałaś tam kogoś. On dzwonił?
-Nie, nie on.
-Czyli miałaś tam kogoś?
-Miałam i nie miałam. Wszystko jest tak skomplikowane, że nie wiem, co robić.
-Posłuchaj serca.
-Wiesz, że nigdy go nie słuchałam. To nie jest takie proste..
-Jest Patka. Tylko ty zawsze słuchasz rozumu. Aż dziwne, że tyle się słyszało o tym, że jednego dnia imprezowałaś, a drugiego pisałaś ważny egzamin.
-A ty skąd o tym wiesz Bośniaku?
-Głupie pytanie Polko. Mateusz mówił, a on wie od jakiegoś znajomego z Łodzi.
-Zabiję Adriana.-mruknęłam.-Wracamy? Mam ochotę potańczyć.
-Ale tylko ze mną.-pokazał mi język.
Chwilę później tańczyłam wtulona w Semira. Przymknęłam znów oczy. Wiedziałam już, co zrobię. Jednak teraz pora czekać do powrotu do Spały, aby porozmawiać z Niebieskookim Ideałem.


***

Niebieskooki Ideał

Na treningach kompletnie nic mi nie szło. Każdy atak, każde przyjęcie, każda obrona, każda zagrywka. Jedynie idealnie blokowałem. Patrzono na mnie ze współczuciem, ja jednak starałem się udawać, że nic nie wiedzę. Ciągle myślałem o czerwonowłosej.  
Ostatni gwizdek dzisiejszego dnia. Odetchnąłem i skierowałem się w stronę ławki. Upiłem parę łyków wody i otarłem twarz ręcznikiem.
-Winiar co się z tobą dzieje?-zapytał Krzysiek.-Od ranka nie jesteś sobą.
-Nie mam dnia, tyle.-mruknąłem.
-Przecież wiedzę, że coś się dzieje.
-Nic się nie dzieje. Po prostu męczy mnie sprawa z Dagą.
-Nie warto teraz o niej myśleć. Londek na nas czeka!
Uśmiechnąłem się tylko i zacząłem rozciągać. Jedyne, o czym obecnie marzę to położyć się w łóżku w oczekiwaniu na kolejny dzień, który przybliży mnie do ponownego ujrzenia Patrycji.
-Michał pogadamy?-zapytał Kadziewicz.
-O czym?
-Raczej o kim.-westchnął.
-Daj mi z nią spokój, chcę sam wszystko przemyśleć.
-Nie rań jej.
-A czy chcę ją zranic?
-Dotychczas robiłeś to prawie za każdym razem.-mruknął.-Przemyśl wszystko dokładnie, parę razy.
-Od kiedy to ty dajesz mi jakieś złote rady?
-Po prostu jej nie zrań.-oznajmił odszedł, a ja zostałem sam. Zabrałem swoje rzeczy i również opuściłem salę.
Biorąc prysznic przed oczami miałem Patkę. Uśmiechnąłem się lekko. Już wiem, co jej powiem, gdy wróci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz