Minęły dwa dni, w ciągu których nie rozmawiałam z Michałem. Unikałam go jak ognia, a on już nie przychodził w nocy. Udawał, że nic się nie stało. Rozmawiał z tą Aśką, chociaż nie tak często, bo farbowana blondynka zauważyła, że Zibi ją obserwuje i to teraz jego podrywała. Zbyszek udawał, że jest obojętny w stosunku do niej, gdy rozmawiali przy kimś, ale ja widziałam dzisiaj jak szli na spacer, a on obejmował ją w pasie i się z czegoś śmiali. Zupełnie tak, jak ja z nim pierwszego dnia. Zrobiło mi się trochę smutno, bo kolejny siatkarz traktował mnie jak zabawkę, chociaż czy ja nie chciałam zrobić podobnie? Może i chciałam, ale to nie ja zachowywałam się tak, jak on. A może i zachowywałam?
Westchnęłam. Brak rozmów z Niebieskookim Ideałem źle na mnie wpływa. Jest tak blisko, jednak tak daleko. Mam go za ścianą, zaledwie parę metrów obok, ale nie mogę go przytulić, bo dzieli nas nie tylko ściana oddzielająca pokoje, ale również nasza gra. Gra, która rani jego i mnie. Nawet jeśli ta gra rani bardziej mnie, niż jego, to chciałabym móc się teraz do niego przytulić. Przez chwilę poczuć się tak spokojna. Mimo tego wszystkiego, co nas dzieli. Miałabym go na chwilę dla siebie.
Nie mogę spać, więc odwracam się na drugi bok. Nie wiem, czy naiwnie czekam, że może Michał przyjdzie, czy po prostu miałam tyle myśli w głowie, że nie potrafiłam się wyłączyć. Zamknęłam oczy, a po paru minutach już zasypiałam, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi.
Westchnęłam. Winiarski jeśli to ty, to czy nie mogłeś przyjść zanim zaczęło udawać mi się usnąć? Wstałam i otworzyłam drzwi.
-Mogę?-zapytał niepewnie, a ja wzruszyłam ramionami.-Proszę, musimy porozmawiać.
-A mamy jeszcze o czym?-zapytałam również, ale mimo to wpuściłam go do pokoju.-Co chcesz?
-Patka bo ja przepraszam, choć sam nie wiem za co.
-Jak nie wiesz, to wyjdź.-mruknęłam wskazując na drzwi.
-No dobra wiem... chodzi ci o Aśkę i o to, że ona mnie podrywa?
-Brawo! Długo zajęło ci myślenie nad tym?
-Patuś przepraszam no...
-Znów sprawiłeś, że poczułam, iż jestem nikim.
-Nie jesteś nikim.-uśmiechnął się i pogłaskał mnie po policzku.-Tylko ja sam się gubię w swoim świecie.
-Jak się odnajdziesz, to daj znać.-odparłam.-Dobranoc Michał.
-Patuś...
-Proszę cię, wyjdź zanim znów zrobisz coś, co mnie zrani. Wróć, jak odnajdziesz się w tym swoim świecie, w którym może jednak znajdzie się dla mnie miejsce.
Ucałował mnie w policzek, a ja usiadłam na parapecie. Jeszcze za nim przyszedł pragnęłam go przytulic. Myślę jedno, robię drugie. Taka potrafi być tylko ja.
***
Poranny posiłek spędziłam dziś wyjątkowo z resztą sztabu, a Zbyszek i Kubiak wrócili na dawne miejsce, co bardzo spodobało się pannie fizjoterapeutce, która robiła maślane oczka do Zibiego.
-Nie poznałaś się jeszcze z Joanną?-zapytał pan Sokal.
-Osobiście jeszcze z nią nie rozmawiałam.-odparłam zgodnie z prawdą.-Ale wiem, że jest fizjoterapeutką.
-Wieści w Spale szybko się rozchodzą.-zaśmiał się.-Wystarczy, że pojawi się ktoś nowy, a już robią wywiad śledczy kto to, ile ma lat, czym się zajmuje.
-O mnie go też robili?
-O tobie nie, bo pojawiłaś się na treningu i od razu wiedzieli, kim jesteś. Joannę zobaczył rano jeden z nich i tak poszła informacja, że jest ktoś nowy.-stwierdził.-Dlaczego nie siedzisz już przy stole z chłopakami?
-Siedziałam ze Zbyszkiem i Michałem Kubiakiem.
-Wiesz, że chodzi mi o piątkę, z którą siedziałaś na początku.-westchnął.
-A widzi pan tam dla mnie miejsce?-zapytałam.-Mam siedzieć któremuś z nich na kolanach, żeby koniecznie jeść w ich towarzystwie?
-Jeśli chcesz, to oznajmię Joannie, że ma siedzieć razem z nami przy stole.
-A ona zrobi aferę, że ja nie muszę.-mruknęłam kończąc kanapki.-Do zobaczenia na treningu.
-Patrycjo..
-Hmmm?
-Nie lubisz jej prawda?
-Ja tego nie powiedziałam.
-Powiem jej, żeby przyszła do ciebie po treningu, to może się jakoś polubicie.
Kiwnęłam głową i odeszłam od stołu kierując się w stronę Zbyszka, który energicznie machał do mnie ręką.
-Co Zbysiu chciał?-zapytałam całując go w policzek, a następnie Kubiaka.
-Mamy dziś czas wolny?
-Wy po treningach praktycznie zawsze macie czas wolny.-stwierdziłam.-Chyba przed kolacją macie basen, z tego co pamiętam. Tak trudno spojrzeć w plan Zibi? Wisi już 3 dzień, a ty codziennie mnie pytasz, czy macie czas wolny.
-Straciłeś pretekst, żeby z nią porozmawiać.-zaśmiała się Joanna.
-Nie prosił cię nikt o komentarz.-mruknęłam.-Do zobaczenia na treningu chłopcy.
Uśmiechnęłam się do Krzyśka i Łukasza i odeszłam. Winiarskiego nie obdarzyłam nawet jednym spojrzeniem.
-Patka!-usłyszałam, odwróciłam się i ujrzałam Bartmana z dziwnym usmiechem na twarzy.-Mam pomysł!
-Co wymyśliłeś?
-Ty masz dość Aśki koło Winiara, a ja Winiara obok Aśki. I tak słyszałem, że ona przychodzi do ciebie po treningu i...
Wyjaśnił mi resztę swojego planu, a ja? Ja się zgodziłam. Czekałam teraz tylko na moment, kiedy skończy się trening, który nawet się nie zaczął.
***
Trening mijał mi strasznie powoli. Co jakiś czas zerkałam na Zbyszka, który uśmiechał się szeroko. Aśka naprawdę mu się podobała, chociaż jak przyznał, ja jestem ciekawą osobą, ale ja i on, jako my to była by mieszanka wybuchowa i lepiej, że jesteśmy przyjaciółmi.
-Gdzie masz swój gabinet?-zapytała Joanna, która przez trening nie powiedziała w moim kierunku ani jednego słowa.
-Nich cię Winiarski przyprowadzi, skoro tak dobrze się dogadujecie.-mruknęłam i słysząc ostatni gwizdek na treningu wstałam z miejsca.
Poinformowałam jeszcze pana Sokala, że będę u siebie w gabinecie, jeśli któremuś z siatkarzy coś dolegało.
Długo nie czekałam, aż pojawił się Bartman. Uśmiechnięty usiadł koło mnie na kozetce. Objął mnie ramieniem.
-A jeśli ona przyjdzie tu sama?-zapytałam cichutko.
-Przyjdzie z nim, słyszałem, jak go prosiła, aby ją tu przyprowadził.-wyszczerzył się bardziej.-Chodź.
Wstał i wystawił swoją dłoń w moim kierunku, a ja ją chwyciłam. Skierował się w stronę kawałka ściany, na której nic nie wisiało i oparł mnie o nią.
-Co dalej?-szepnęłam cicho.
-Odpręż się, jesteś strasznie spięta.-zachichotał. Chwilę później jego ręce znalazły się na moim pośladkach i uniósł mnie trochę w górę. Nogi oplotłam wokół jego nóg, a ręce zarzuciłam mu na szyję.-Spokojnie, przecież nic ci nie zrobię Patka.
-Wiem.
-Wiesz, że gdybyśmy byli teraz gdzie indziej, to różne rzeczy by się działy? Jesteś naprawdę cudowna, tylko ja...
-Wolisz blondynki, choć zapierasz się, że brunetki.-zachichotałam.
-Pocałowałbym cię.
-To pocałuj.
Spojrzał na mnie niepewnie, a wtedy usłyszeliśmy, że ktoś puka w drzwi. Pokiwałam głową, a wtedy mnie pocałował. Przymknęłam oczy, a drzwi się otworzyły.
-Patka przyprowadzi...-przerwał Winiarski w połowie zdania. Ujrzał nas, co widocznie mu się nie spodobało. Bartman spokojnie postawił mnie na podłodze, a ja nadal obejmowałam jego szyję. Winiarski podszedł do nas, a ja ujrzałam w jego oczach żal. Patrzył w moje oczy, a ja zerkałam na Joannę stojącą w drzwiach, która nie miała pojęcia, jak ma się zachować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz