Zbyszek zabrał moje ręce ze swojej szyi i poszedł do Aśki. Chwycił ją za dłoń i razem z nią opuścił mój gabinet, tym samym zostawiając mnie i Michała samych. Wzrok utkwiłam w podłodze nie mając pojęcia, co zrobi Winiarski.
-Co to miało być?-zapytał przerywając ciszę, która naprawdę mi się podobała.
-Sam widziałeś.-mruknęłam.
-Patuś...-szepnął zbliżając swoją rękę do mego policzka, by po chwili go dotknąć.-Dlaczego ty wszystko utrudniasz?
-Ja wszystko utrudniam? Ja? To ty bawisz się ze mną. To ty sprawiasz, że jestem nikim. To przez ciebie nie śpię nocami. Przez ciebie czuję, że nie powinnam żyć. To ty nie umiesz się zdecydować, czy w twoim świecie jest miejsce dla mnie, czy też nie. To ty nie potrafisz odpowiedzieć, czy coś do mnie czujesz, czy jednak nie. To ty sprawiasz, że mam teraz wszystko cholernie gdzieś... że chcę wyjechać do mojego Poznania, zrezygnować z marzeń. Przez ciebie chcę zamknąć się w czterech i nigdy więcej nie wychodzić.. tylko nie mogę wyjechać do Poznania, jedynego miejsca, gdzie czuję się bezpiecznie.... A ty jeszcze śmiesz twierdzić, że ja wszystko utrudniam? Rano zostawiasz kartkę, że po treningu idziemy na spacer, a na śniadaniu w najlepsze rozmawiasz z inną, która zajmuje moje miejsce na stołówce. I jasne, to ja wszystko utrudniam panie Idealny.
-Znów będziemy się kłócić?-zapytał.
-Jasne, najlepiej udawac, że przecież nic się nie dzieje.-warknęłam i wzięłam jego rękę z mego policzka.-Mógłbyś mnie zostawić?
-Patka...
-Znów będziesz mówił, że mam się cieszyć chwilą? Czy znów spędzisz ze mną miło czas, by wszystko spieprzyć? Winiarski mam cię dość, rozumiesz? Tak bardzo cię kocham, ale tak bardzo cię nienawidzę!
-Powiedziałaś to.
-Co?
-Że mnie kochasz.
-Jak słyszałeś panie Idealny, powiedziałam. Ale to dla ciebie nic nie znaczy. Ja dla ciebie nic nie znaczę, dlatego proszę cię: wyjdź.
-Na pewno chcesz, żebym wyszedł?
-Przecież dla ciebie nic nie znaczę, to po co miał byś zostać?-prychnęłam.
-Jak chcesz, wychodzę.-odwraca się.-Przyjdę jak zawsze, może wtedy dasz mi dojść do słowa.
Opuszcza mój gabinet, a ja siadam pod ścianą z płaczem. Wszystko mnie przerasta. Naprawdę chcę wyjechać do mojego Poznania, zamknąć się w moim pokoju, położyć się pod kołdrą i leżeć tak już zawsze.
***
-Andrea cię szukał.-oznajmił na wstępie.-Chciał pytać, czy nikt nie skarży się na jakieś dolegliwości, ale mu powiedziałem, że nie, bo mi mówiłaś.. Co się stało, że siedziałaś tu?
-Nic Łukasz, chciałam po prostu być trochę sama.
-Widzę, że płakałaś. -stwierdził.-Znów Winiarski?
-Nawet jeśli, to z mojej winy.
-A mówiłem mu, że ma cię nie krzywdzić.-westchnął.-Co robisz?
-Odpisuje znajomemu z Poznania.-odpowiedziałam.-Pytał, czy przyjeżdżam do Poznania, bo chciał mnie zaprosić na trening.
-W Poznaniu jest klub piłkarski, prawda?
-Lepiej nie mów, że nie znasz, bo właśnie piszę z ich drugim bramkarzem.
-Wiem, że jest. I mają dobrego napastnika, króla strzelców... Artioma Rudneva, prawda?
-Tak, tak Rudiego mają.-uśmiechnęłam się.-Jeden z piłkarzy jest sąsiadem moich rodziców, a moim sąsiadem przez wakacje, gdy jestem u rodziców.
-Piłkarska dziewczyna jest lekarzem siatkarzy?
-Widzisz, wszystko możliwe. Mało osób wie, że interesuje się piłką nożną.-odparłam.-Stadion przy Bułgarskiej w Poznaniu jest moim miejscem. Taka moja odskocznia od problemów. Żałuję, że nie mogę tam teraz być, może bym wszystko przemyślała i wiedziała, co mam dalej robić.
-Powiedz, że masz problemy rodzinne, albo coś. Jest początek zgrupowania, nic się nie dzieję, więc teraz cię jeszcze puszczą. Później może być problem.-oznajmił z uśmiechem.-Sokal cię lubi, więc jemu powiedz pierwszemu, to przekona Anastasiego i pojedziesz do swojego Poznania, odpoczniesz od Winiarskiego, od nas, od tego wszystkiego.
-Ucieknę od problemu..
-Każdy kiedyś od czegoś ucieka, a tobie taka ucieczka dobrze zrobi.-stwierdził.-Wyciągnij telefon, dam ci swój numer. Jak coś będzie się działo w Spale, to dam ci znać, bo coś czuję, że wieczorem już cię tu nie będzie.
Wpisał mi 9 liczb na moim telefonie, a następnie puścił sygnał. Teraz czeka mnie tylko rozmowa z panem Sokalem i może Poznań na dwa dni.
***
Łukasz miał rację, już wieczorem siedziałam w samochodzie, który zawiózł mnie do Łodzi. Tam wsiadłam do pociągu i zaczęłam moją podróż do Poznania. Nie chciałam, aby rodzice przychodzili po mnie na dworzec, więc wybrałam numer Kamila. Kiedyś mówił, że mogę na niego liczyć każdego dnia i każdej nocy, więc wykorzystam to teraz.
-Patka, co się dzieje, że dzwonisz do mnie o 22?
-Za dwie godziny będę w Poznaniu. Jadę pociągiem z Łodzi, nie mam gdzie się podziać. Przenocujesz mnie?
-Jeszcze się pytasz! Pewnie, że tak! O której dokładnie twój pociąg będzie w Poznaniu?
-23:46 planowo, ale jest jakieś opóźnienie.-odpowiedziałam.-Dzięki Kamil.
-Nie ma za co, mówiłem, że masz dzwonić, jeśli będzie się coś działo. A dlaczego nie będziesz u rodziców?
-Nie wiedzą, że przyjeżdżam do Poznania. Wyjazd wyszedł spontanicznie, jest późna godzina, a rodzice chodzą na wczesną godzinę do pracy.
-Rozumiem, widzimy się koło północy.
-Dzięki Kamil ratujesz mi życie.
-Nie dziękuj. I do zobaczenia.
Uśmiechnęłam się i schowałam telefon. Przez te dwa dni miałam zamiar zapomnieć o Spale i Winiarskim. Odpocząć, ale i pookładać myśli.
O 23:57 wysiadłam z pociągu. Rozglądałam się niepewnie wokół, aż wybrałam numer Drygasa. Odebrał niemal od razu, mówiąc, iż czeka przed dworcem. Skierowałam się tam, a widząc twarz blondyna rzuciłam mu się na szyję.
-Też się cieszę, że cię widzę.-zaśmiał się.-Chodz, Możdżeń już siedzi w samochodzie i czeka.
-Mati?
-Był u mnie, jak dzwoniłaś.-oznajmił.-Daj torbę.
Zabrał ode mnie wspomnianą rzecz. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę mieszkania Drygasa. Niemal całą drogę przegadałam z Mateuszem.
***
-Drygas... Drygas..-mruknęłam trzepiąc Kamila w ramię.
-Patka ja jeszcze śpię.
-Macie o 10 trening?
-Mhy..
-Jest 8:50.-oznajmiłam.-Wstawajcie, jak chcecie zdążyć.
Od razu zerwał się, jak i Mateusz. Zaśmiałam się z nich i ruszyłam do łazienki, z której po paru minutach wyszłam. Piłkarze byli już w kuchni. Gospodarz domu przygotowywał śniadanie, więc usiadłam przy stole koło Matiego.
-Patka właściwie to dlaczego przyjechałaś niemalże w nocy do Poznania? Przecież opuściłaś zgrupowanie siatkarzy, nie mów, że tak po prostu cię puścili.
-Musisz pytać?-jęknęłam.
-Wiem, że bez powodu byś nie przyjechała do rodziców. Tym bardziej, że jesteś tutaj, a nie u rodziców.
-Czyli nie uwierzysz, jak powiem, że stęskniłam się za Poznaniem i za wami?
-Przecież wiesz, że nie.
-Był ktoś, kto mi się podobał. Grał na moich uczuciach, ja na jego. Stworzyliśmy jakąś dziwną grę i oboje się zgubiliśmy. Chciałam odpocząć, a wiedziałam, że uda mi się to tylko w Poznaniu i tylko z wami. Jeden z siatkarzy doradził mi, żebym powiedziała, że mam problemy w domu, to na pewno mnie puszczą, bo jest początek zgrupowania i nic się nie dzieje.
-Z nami będziesz się świetnie bawiła, że zapomnisz o tym bałwanie na te dwa, czy tam trzy dni.-stwierdził Kamil i postawił przede mną kanapki.-Smacznego.
-A ja?-mruknął Mati.
-Ona jest gościem, a ty i tak czujesz się tu jak u siebie, więc możesz się sam obsłużyć.-stwierdził, a ja się zaśmiałam.
Przekomarzali się parę minut, że Mati jednak jest gościem, aż w końcu obaj zaczęli robić sobie sami śniadanie, kiedy ja konsumowałam już kolejną kanapkę.
***
Czekałam na piłkarzy na parkingu. Trening mieli miec na boisku obok stadionu. Stałam tak sobie, aż zobaczyłam dwie dziewczyny. Od razu wiedziałam, że są łowcami autografów i wiedziały, że piłkarze mają teraz trening. Zaśmiałam się pod nosem i czekałam, aż zobaczę resztę zawodników Lecha.
Wreszcie zaczęli wychodzić. Pierwszy był Kamiński, który na mój widok szeroko się uśmiechnął i chwilę później kręcił się ze mną wokół własne osi.
-Patka co tu robisz?
-Stoję.-zaśmiałam się.-Zwolniłam się na 3 dni ze zgrupowania i jestem.
Przechodziłam praktycznie z ramion do ramion każdego znanego mi piłkarza. Stanęłam przed Semirem i tylko się uśmiechnęłam.
-Miło cię widziec.
-Ciebie też Semir.
Obok niego stał Bułgar, którego jeszcze nie poznałam. Chłopak nie bardzo wiedział, co ma zrobic.
-Patrycja, dla znajomych Patka.-przedstawiłam się po angielsku.-Można powiedzieć, że była sąsiadka Matiego.
-Aleksandar.
-Miło mi poznać.
Ze stadionu wyszedł nowy trener Lecha. Od razu zagonił wszystkich piłkarzy na boisko, a do mnie tylko mrugnął okiem. Poszłam za nimi u usiadłam na murawie przy linii bocznej.
Czułam się bezpiecznie. Poznań zawsze dobrze mi służył. Tak jest i dziś. Może Winiarski nie jest ideałem. Chciałabym dac mu szansę, ale nie wiem, czy na to zasługuję. Oby czas spędzony w stolicy Wielkopolski dał mi odpowiedź na wszystkie pytania, jakie sobie zadaje myśląc o Niebieskookim Ideale.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz