Kto by pomyślał, że siedząc wśród związkowców będę zastanawiać się, czy warto było wtedy wyjechać. Miałam pewność, że zaraz mnie wyrzucą. Dadzą medal, a później powiedzą wyraźne: do widzenia, a może raczej żegnamy.
Dwa dni w Poznaniu przywróciły dawną mnie. Jeżdżenie tramwajami, autobusami, wygłupy z młodymi piłkarzami - to było coś, czego mi brakowało.
-Długo rozmawialiśmy o tym, czy nie zwolnić pani dyscyplinarnie, ale pracę wykonywała pani rzetelnie, zawodnicy nie mieli żadnych przeciwwskazań..
Więcej nie słuchałam. Wystarczyło mi to, że nadal mam pracę. Chociaż sama nie miałam pojęcia, czy nie powinnam zrezygnować. Jednak teraz trochę czasu minie, zanim zacznie się sezon reprezentacyjny. Ale to nic nie daje, bo muszę być w ciągłym kontakcie z trenerem Anastasim i kontrolować zdrowie siatkarzy w ich klubach. Chodzi o tych zawodników, których będzie on brał pod uwagę do gry w reprezentacji.
Wyszłam z budynku związku i skierowałam się na parking. Przyjechałam samochodem taty. Nie miałam ochoty na kolejną podróż samolotem. Poza tym mam coś do załatwienia. Nie tu, w Warszawie, ale w Bełchatowie. Wybrałam numer osoby, która dzwoniła. Odebrał po paru sygnałach.
-Patka?-zapytał cicho.
-Podasz mi swój adres? Wpadnę i porozmawiamy. Jestem obecnie w Warszawie, także parę godzin jazdy do ciebie nie zrobi mi różnicy, skoro wracam dopiero jutro do Poznania.
-Wyślę ci sms'em.
-To czekam, do zobaczenia.
Parę sekund później dostałam adres, więc wpisałam go sobie do nawigacji. Nie wiem, czy dobrze robię. Ostatnio nad wieloma decyzjami się zastanawiam, a niektóre podejmuję pod wpływem chwili. Co powiem Michałowi? A raczej czego oczekuje po rozmowie z nim? Sama jeszcze nie wiem.
***
Parkując samochód przed jego mieszkaniem nadal nie byłam pewna, czy dobrze robię. Chciałam wiedzieć... w sumie, to nie wiem, co chciałam usłyszeć. Niczego już nie byłam pewna. Pragnęłam, by było tak, jak na początku, w Londynie, a jednocześnie miałam pojęcie o tym, że tak już nie będzie. Wysiadłam w końcu z samochodu. Skierowałam się do drzwi mieszkania i zapukałam w nie. Nie musiałam długo czekać, aby ujrzeć Niebieskookiego Ideała.
-Wejdź, proszę.-usłyszałam na wstępie, więc weszłam do pomieszczenia. Ściągnęłam sweterek i powiesiłam go na wieszaku, buty zostawiłam przy ścianie, a następnie rozejrzałam się wokół.-Napijesz się czegoś?
-Zwykła woda wystarczy.-stwierdziłam.
-Rozgość się w salonie, zaraz wrócę.
Czułam się co najmniej, jakbym pierwszy raz widziała się z Michałem. Chociaż nie, nasza pierwsza rozmowa wtedy była bardziej luźna, niż ta teraz. Skierowałam się do salonu i usiadłam na kanapie. Na szafkach było sporo zdjęć. Na większości z nich był Michał, ale też i jego synek, czy żona.. Czy była żona nadal nie wiem, chcę to usłyszeć od niego. Tylko w jego słowa uwierzę.... A wtedy dlaczego nie dałam mu wyjaśnić? Byłam zbyt zrozpaczona tym, co zobaczyłam. Teraz nadszedł czas, bym usłyszała, co Michał ma mi do powiedzenia, bo chyba ma, skoro tyle razy do mnie dzwonił przez te 3 tygodnie.
-Proszę.-podał mi szklankę z wodą, a następnie usiadł na przeciwko mnie.-Dlaczego nie odbierałaś telefonu?
-A ty chciałbyś ze mną rozmawiać, gdybyś zobaczył coś podobnego, co ja zobaczyłam?-zapytałam.-Logiczne, że nie, więc nie dziw się, że ja poleciałam aż do Rosji. Chciałam odpocząć. Od ciebie i wszystkiego, co dotyczyło ciebie. Przez ciebie nawet z rodzicami nie rozmawiałam, zadzwoniłam, mówiąc, że lecę do przyjaciela do Nowosybirska i tyle. Chciałam zapomnieć o wszystkim. Nie chciałam płakać myśląc, że zakochałam się w nieodpowiednim facecie. I tak z paru dni zrobiły się trzy tygodnie i gdybym mogła, to zapewne nadal była bym u Semira. Jestem jednak tu, chociaż nie wiem, czego oczekuje. Dzwoniłeś tyle razy, że stwierdziłam, iż rozmowa przez telefon nie ma sensu, lepiej porozmawiać w cztery oczy..... Ale jak widać tylko ja mówię, więc to chyba był zły pomysł, więc...
-To nie był zły pomysł, po prostu nie wiem, od czego zacząć.-westchnął.-Powoli traciłem już wiarę, że zechcesz ze mną porozmawiać, dać mi to wszystko wyjaśnić, a teraz, gdy jesteś obok nie wiem, co mówić, abyś została. Nie chcę cię stracić, choć już straciłem. Rozwiodłem się z Dagmarą, to po pierwsze. Nie mam już żony, mam synka, który obecnie przebywa u moich rodziców. Nie chcę nikogo innego, poza tobą, bo ciebie kocham. A wtedy... wtedy zadzwoniła płacząc, że Giovanni rzucił ją, a ona nie wiedząc, co ma robić przyleciała do Londynu i jest pod wejściem. Zszedłem wtedy na dół, a ona płakała w moje ramie, mówiąc, że kocha mnie i Giovanni to tylko zauroczenie, że liczę się tylko ja i Oliwier. Odsunąłem się od niej, a ona wtedy mnie pocałowała. Nie wiedziałem, co robić...
***
-.... nim się obejrzałem Łukasz odciągnął mnie od niej i przywalił w twarz.... Należało mi się wtedy. Chciałem z tobą porozmawiać, ale już cię nie było. Przez ten czas, gdy dzwoniłem, a ty nie odbierałaś miałem wiele czasu, by pomyśleć.-powiedziałem cicho i wstałem. Usiadłem obok niej i ująłem jej twarz w dłonie.-Jesteś dla mnie wszystkim, a ja postępuję jak idiota, po raz drugi. Źle zacząłem naszą znajomość, nie chcę jej źle kończyć. Pragnę happy endu, więc proszę, daj mi.. trzecią szansę. Pierwszą dostałem pierwszego wieczoru, drugą w Spale, a teraz proszę o kolejną. Kocham cię i nie chcę cię stracić. Nie kłamałem, gdy mówiłem, że jesteś dla mnie ważna. Jeśli mam być z kimś, to tylko z tobą.
Spojrzałem w jej oczy i głaskałem po policzku. Próbowałem wyczytać z jej oczu, czy mogę ją pocałować. Jednak jej twarz nie ukazywała wielu emocji. Zamyśliła się, a ja czekałem na ruch mojej Zielonookiej Ślicznotki. Uśmiechnęła się lekko.
-Wiesz Michaś...-szepnęła czule wtulając w moją szyję.-Cokolwiek byś nie zrobił, to i tak będę cię kochać. Nawet, jeśli wyjadę na koniec świata i będę chciała zapomnieć, lub będę miała chwilę wątpliwości. Może kto inny nie dał by ci jeszcze jednej szansy, ale to tylko ja, Czerwonowłosa dziewczyna, która wtedy w Łodzi oddała pewnemu Niebieskookiemu Ideałowi serce. Nawet jeśli byś został wtedy, to zapewne nie było by między nami kolorowo, ale... ale kochałabym cię mimo wszystko. I prosiłbyś nawet o setną szansę, to i tak bym ci ją dała, wiesz? Ale proszę, niech to będzie ostatnia szansa, o jaką prosisz, bo nie chcę więcej płakać.
-Nie będziesz, już nigdy nie będziesz przeze mnie płakać, obiecują.-szepnąłem całując jej czoło.-Tak się cieszę, że mam cię obok.
***
Obudziłam się wtulona w Michała. Wpatrywałam się w jego twarz z uśmiechem. Szybko mu wybaczyłam, może zdecydowanie za szybko. Nawet jeśli mam być z tego powodu smutna, to niech teraz liczy się chwila. Chcę byś szczęśliwa, a jestem tylko wtedy, gdy Niebieskooki Ideał jest obok. Mogę kłócić się z nim, ale chcę, aby za każdym chcę się godzić. Bo Michaś jest całym moim światem.
Pogłaskałam go po policzku, a on otworzył oczy i się uśmiechnął. Odgarnął kosmyk włosów z mojej twarzy i ucałował w czoło.
-Zostań na zawsze. Tu, ze mną. Bądźmy już zawsze razem. Chce móc budzić się obok ciebie i chodzić spać wtulony w ciebie. Chcę, żebyśmy byli razem. Teraz mogę cię zapytać, czy zostaniesz moją dziewczyną oficjalnie. W końcu nie mam nic na sumieniu, gdy chcę cię pocałować.-powiedział i też mnie pocałował.-Zamieszkaj ze mną....
-... nie zapominaj, że masz syna. Nie sądzisz, że on też powinien mieć do powiedzenia w tej sprawie?
-Oliwier cię uwielbia. Gdy rozwiodłem się... sama wiesz z kim pytał, czy teraz Patka zamieszka z nami.
-Michał, to nie jest takie łatwe.. W Poznaniu mam wszystko. Rodzinę, przyjaciół...
-Ostatnie 5 lat spędziłaś w Łodzi. Patuś, proszę...
-Dziś wrócę do Poznania, muszę... Zastanowię się, co z propozycją mieszkania u ciebie.-uśmiechnęłam się.-Nie martw się, zapewne wiesz, jaka ona będzie... I w sumie ja też wiem. Po prostu to nie jest tak, że nie chcę. Muszę powiadomić rodziców, że ich córka układa sobie życie i nie będzie mieszkała już w Poznaniu. Musisz mi dać czas, nie wyprowadzę się tak nagle, gdy rodzice... w sumie nie mieszkałam przez te dwa dni u rodziców, chociaż oni wiedzą, że jestem w Poznaniu.... A może pojedziesz ze mną do Poznania, co? Poznasz moich rodziców, zabiorę swoje rzeczy.
-Myślisz, że to dobry pomysł?
-Myślę, że tak będzie najlepiej, chociaż nieźle nakręciłam przed chwilą. Mówiąc ogólnie... tak, chcę z tobą zamieszkać. Ale moi rodzice powinni cię poznać, dlatego cię proszę, abyś pojechał ze mną...
Parę godzin później jechaliśmy do Poznania. Ja samochodem mojego taty, Michał swoim. Rodziców powiadomiłam, że nie przyjeżdżam sama. Ciekawiło mnie, jak rodzice zareagują na Ideała.
***
-Mamo to my.-zawołałam. Chwilę później ujrzałam rodzicielkę, która mocno mnie przytuliła, a następnie spojrzała na Michała.-Mamo to właśnie Michał. Michale to moja mama.
Winiarski ucałował ją w rękę. Wskazała, abyśmy weszli do jadalni tłumacząc, że taty jeszcze nie ma, ale niedługo powinien wrócić, choć prosił, byśmy jedli bez niego, jako że on zjadł w mieście. Tak też usiedliśmy i w ciszy jedliśmy.
Gdy wrócił mój tata, to rozpoczęła się rozmowa. Pytali Ideała o wszystko, a on dzielnie odpowiadał z uśmiechem. W końcu zrobiło się bardziej luźno. Rozmowa zeszła z mojego tematu i Miśka. Cieszyłam się, że mój ukochany przypadł im do gustu. Teraz tylko się spakować i zacząć wszystko od nowa, w Bełchatowie. Nie wiem, co mnie czeka. Nie wiem, czy znów nie będzie źle, ale chcę zaryzykować. Zaryzykuję, ponieważ go kocham. Kocham go i chcę spędzić resztę życia obok niego. On będzie moją najjaśniejszą gwiazdką na niebie. Gwiazdą, która będzie świeciła tylko dla mnie. I tylko ja będę się dla niego liczyła. Kocham Niebieskookiego Ideała, nawet jeśli nie wszystko jest tak, jakbym chciała.
Uważam, iż Patka jest dla Michała zdecydowanie za dobra. W ogóle go nie podręczyła ani nic XD Słodko się zrobiło, ale bardzo fajny rozdział. - Szanowna_L.
OdpowiedzUsuńSama już nie wiem. Na miejscu Patrycji też dałabym mu drugą szansę ale gdyby okazało się,że to perfidne kłamstwo i dalej ją oszukuję to odeszłabym bez słowa wyjaśnienia i zerwała wszelka znajomość.
OdpowiedzUsuńMarcy
Dobrze, że Patrycje zdecydowała się na spotkanie z Michałem. Dobrze, że dali sobie jeszcze jedną szansą. Przecież się kochają ;)
OdpowiedzUsuńOlcia_pb