Od paru dni nie czułam się najlepiej. Ból brzucha i wymioty sprawiły, że leżałam w łóżku, a obok był albo Semir, albo Sergiej. Gdy Bośniak spotykał się z Victorią obok zawsze był Rosjanin, który starał się poprawić jakoś moje złe samopoczucie. Nic to jednak nie dawało. Czułam się co najmniej tak, jakby przejechał po mnie walec, a to nie było zbyt miłe uczucie. Gdy tylko coś przełknęłam, to prawie od razu miałam ochotę to zwrócić. Pragnęłam wrócić już do Polski, ale żaden z piłkarzy nie zezwalał mi na to, bojąc się, że coś może mi się stać i zaznaczyli, że gdy stan mego zdrowia się polepszy mogę wracać, chociaż oni wcale nie mają zamiaru mnie tak łatwo wypuścić.
-A tak właściwie, to dlaczego nie pójdziesz do lekarza, skoro jesteś chora?
-Wiesz, sama jestem lekarzem i wiem, że to zwykłe zatrucie.-zaśmiałam się.-Z resztą nie mam tu ubezpieczenia, ani nic, więc za moje leczenie musiałabym sporo płacić. A uwierz, że nic mi nie jest, przecież się na tym znam. Zrobisz mi herbaty?
-Z cytryną?
-Może być i z cytryną.-odparłam z uśmiechem.
Rosjanin wyszedł z pokoju, a ja zostałam sama. Moje objawy mogły pasować do wielu chorób, czy też nie, jednak ja wmawiałam sobie, że to tylko zatrucie. Za parę dni będzie dobrze, a ja wreszcie wrócę do Polski. Najpierw do Poznania, a później... Łódź, czy sprzedam mieszkanko i wrócę na stałe do Poznania? Na chwilę obecną jeszcze nie wiem, gdzie było by dla mnie lepiej. Decyzję podejmę zapewne po wpływem chwili, tak jak było z przylotem tutaj, do Semira. Czasem takie wybory nie są trafne, albo się ich żałuję. Mi tak jednak jest łatwiej. Łatwiej, ponieważ gdy zacznę myśleć o argumentach za i przeciw, to nie mogę podjąć decyzji.Odebrałam kubek z herbatą z rąk Sergieja i upiłam parę łyków. Czy na jego miejscu nie mógłby być teraz Michała?
***
Stałem pod siatką między Kadziewiczem, a Żygadło. Ten pierwszy nie zamienił od wczoraj ze mną ani jednego słowa. Trudno się dziwić, skoro zamiast odepchnąć Dagmarę odwzajemniłem jej pocałunek. Gdy zadzwoniła zapłakana i poprosiła bym wyszedł przed hotel nie umiałem odmówić. Mówiła, że Giovanni ją oszukał, że teraz znalazł sobie inną. A ja tuliłem ją do siebie, prosząc, by nie płakała. Odsunęliśmy się od siebie i pocałowaliśmy. Bądź, co bądź była kobietą, którą kochałem i z którą mam syna. Oderwał mnie od niej Łukasz przywalając w twarz, a wtedy ujrzałem Patkę, która wbiegła do hotelu. Kadziu też poszedł, a ja zostałem z Dagmarą, która nie bardzo wiedziała, co robić....
Zmieniłem się miejscami ze środkowym, ponieważ piłkę do gry wprowadzał Kurek. W setach był remis, po 2. A teraz na tablicy widniał wynik 12:11 dla nas. Trzy punkty, tak niewiele dzieliło nas od złota. Od złota, w które tak bardzo wierzyła moja Patka. Zawsze powtarzała, że mamy szanse na medal, jeśli będziemy grać zespołowo i dawać z siebie wszystko. A teraz nie mam jej obok. Nie ma jej tutaj. Wyleciała. Przeze mnie.
Wyskoczyłem do pojedynczego bloku. Piłka wpadła wprost w na moje ręce, odbiła się od nich i ocierajac się o Leonardo wypadła na aut. Jeszcze dwa punkty. Tylko dwa punkty. Tak niewiele brakuje do spełnienia marzeń. Naszych, kibiców i całej Polski. Dwa punkty dzielą nas od zwycięstwa.
Kolejna zagrywka Kurka, idealnie pomiędzy Sergio i Gibę. As serwisowy! Jeden punkt! Jedna akcja! Jedna piłka i jesteśmy Mistrzami Olimpijskimi! To przecież tak niewiele! Trener Rezende wykorzystał ostatni czas. Z lekkimi uśmiechami i skupieniem na twarzach zeszliśmy z boiska. To tylko jedna akcja! Anastasi nakazał się skupić i w ciemno przesunąć się na prawy blok Kadziewiczowi, jednak ja miałem być czujny na lewym, w razie gdyby zagranie opcją okazało się błędne.
Ostatnia zagrywka Bartka? To okaże się zaraz. Z problemami przyjął Sergio. Bruno rozegrał do Murillo, tak jak spodziewał się tego Andrea. Szczelny blok dwóch Łukaszów! MAMY ZŁOTO OLIMPIJSKIE!
Igła wskoczył mi na plecy! Marzenia się spełniają! Trzeba w nie wierzyć tak jak my i Patka... Której nie ma tu z nami, bo ja wszystko spaprałem. Ale teraz nie ważne! JESTEŚMY MISTRZAMI OLIMPIJSKIMI!
***
Teraz
Siedziałem na parapecie i myślałem co zrobić, by Patka odebrała telefon, gdy do niej dzwonie. Od tamtego wieczoru próbowałem po parę razy dziennie, nigdy nie odebrała. Chyba, że mowa o Semirze, który pierwszego dnia odebrał. Praktycznie nie wiedziałem, gdzie jej szukać. Nowosybirsk to nie jest małe miasto, a to właśnie tam znajduję się moja Patka.
Tęskniłem za nią. Tak bardzo chciałem mieć ją po prostu obok, móc przytulic i powiedzieć, jak bardzo ją kocham. Była, jest i będzie dla mnie wszystkim.
Moje małżeństwo to rozdział skończony. Dagmara nie chciała tego kończyć. Nie dlatego, że mnie kochała. Bała się samotności. Od kiedy Giovanni ją zostawił próbowała mnie zapewniać, że to było zauroczenie i kocha tylko mnie, jednak ja w to nie wierzyłem. Rozwód zakończył się bez orzeczenia o winie, bo oboje o to wnioskowaliśmy. A Oliwier jest razem ze mną. Jest takim małym promyczkiem słońca. Dzięki niemu nie spędzałem całego dnia na dołowaniu się. Bo to, że obok nie ma Patki to ewidentnie moja wina. Teraz muszę ratować to, co zepsułem. Pytanie tylko jak, skoro ona jest w Rosji? Jak powiedzieć jej wszystko co chce, skoro ona nie chce mnie znać? Jak zapewnić ją, że kocham ją najbardziej na świecie i nikt, oprócz niej nie jest dla mnie ważny? Jak powiedzieć jej, że moje małżeństwo jest nie ważne i resztę życia chcę spędzić z nią?
***
Parę dni później
Chciałam wrócić do Polski. Ponad 3 tygodnie w Rosji u Semira to naprawdę wiele. Jednak mój Poznań na mnie czekał. Wszystkie ulice, Stary Rynek, Stadion... Tak wiele miejsc, które pragnęłam odwiedzić było w Poznaniu. Rodzinne miasto było moją oazą, choć teraz uciekłam do Semira. W Poznaniu łatwiej byłoby mnie znaleźć Michałowi, a ja nadal nie wiedziałam, czy powinnam się z nim spotkać i porozmawiać, czy jednak nie. Czułam się oszukana, chociaż chciałam wiedzieć, jak to wyglądało z jego strony. Chciałam tak wiele wiedzieć, a jeszcze bardziej się bałam. Bałam się, że to, co mogłabym usłyszeć tak bardzo różniło by się od tego, co właśnie chciałam bym usłyszeć. Dlaczego wszystko musi być tak trudne?
Wyciągnęłam walizkę i zaczęłam pakować do niej rzeczy. Lot miałam jutro, bilet zarejestrowałam pół godziny temu. Semir, Sergiej, Artiom i Kiriłł nie wiedzieli jeszcze, że już jutro nie będzie mnie w ich Rosji. Decyzję podjęłam sama, że czas już wrócić. Naprawdę przez ten czas było mi z nimi cudownie, jednak czas wrócić do Polski. Stawic czoła problemom. Jak i poszukać nowej pracy. Nie wiem, czy będę umiała spojrzeć jakiemukolwiek z siatkarzy w oczy i powiedzieć, że zostawiłam ich przed meczem finałowym, bo nie potrafiłabym patrzeć na Michała Winiarskiego. Tylko Łukasz i Zbyszek wiedzieli, jaki był powód mojego nagłego wyjazdu. I tak miało zostać.
Gdy zamykałam walizkę do pokoju wszedł Bośniak. Uśmiechnęłam się do niego lekko pokazując, aby usiadł.
-Czas, abym wróciła do Polski.-odparłam kładąc się na łóżku, a głowę usadowiłam na jego kolanach.-Wiem, że najchętniej nie wypuszczałbyś mnie do Poznania, jednak tam mam rodzinę i przyjaciół. Ty też jesteś moim przyjacielem i zawsze nim będziesz, nawet jeśli będziemy tak daleko od siebie. Nie mogę jednak zostać tu na stałe. Jeśli zostanę jeszcze tydzień, to tobie i reszcie będzie jeszcze trudniej, gdy wrócę do Polski. Obiecuje, że przyjadę jeszcze kiedyś, masz moje słowo. Ty też jesteś mile widziany u mnie... Tak, będę szukała dla siebie mieszkania, dość mieszkania z rodzicami. Albo sprzedam to w Łodzi, albo.. albo zamieszkam w Łodzi. Zastanowię się nad tym.
-Jesteś pewna, że chcesz wrócic już do Polski?-zapytał bawiąc się moimi włosami.
-Nie jestem.-zaśmiałam się cicho.-Boję się spotkania z Michałem, bo gdy będę w Polsce on łatwiej mnie znajdzie. Będę musiała stawić czoła w rozmowie z nim. Jednak jeśli nie wyjadę teraz to za parę dni przywiąże się do was za bardzo i będzie mi strasznie trudno wyjechać. Ale naprawdę obiecuję, że przyjadę do ciebie. Może jeszcze w tym roku, jeśli tylko mnie do siebie zaprosisz.
-Możesz odwiedzać mnie bez zapowiedzi, przecież wiesz.-ucałował mnie w czoło.-Już mi cię brakuję.
-Zaprosimy chłopaków?
-A może wyskoczymy do jakiegoś klubu? Jutro trening mamy o 15.
-Mam o 12:45 samolot.-oznajmiłam.-Jeśli będziesz mnie w stanie odwieść na lotnisko, to możemy i iść do klubu.
Semir poszedł zadzwonić do Sergieja, a ja musiałam otworzyć walizkę i wyciągnąć z niej jakieś ubranie na wieczór. Już czuję, że będę za nimi tęskniła. Zwłaszcza za Sergiejem, którego naprawdę polubiłam przez ten czas. Nie mówiąc już o Semirze.. Jednak przylecę tu jeszcze. Spędzę jeszcze niejedną cudowną chwilę. Teraz jednak nadszedł czas, aby się pożegnać. Świat nie jest tak duży. Czas też szybko leci. Nim się obejrzę znów będę tutaj z nimi.
Teraz wrócę do Polski. Czeka mnie sporo tłumaczenia. Jednak najgorsze zapewne nie będzie pierwsze...
***
A teraz, gdy wysiadałam z samolotu w Poznaniu czułam, że wiele się zmieni. Nie chcąc dzwonić do rodziców wybrałam numer Kamila. Był zdziwiony, że dzwonie, ale gdy spytałam, czy odbierze mnie z lotniska, to natychmiast odparł, że wsiada w samochód i po mnie będzie. Czekając na niego wybrałam numer prezesa związku. Rozmowa nie była zbyt miła, ale tego mogłam się spodziewać. Wyszło jednak na to, że medal czeka na mnie w Warszawie i za dwa dni mam się tam zjawić. Co do pracy, wszystko miało się rozstrzygnąć właśnie wtedy, podczas rozmowy. Nie zależało mi już na tym. Mogłam sama złożyć wypowiedzenie.
Wtuliłam się wreszcie w Kamila. W końcu u siebie.
-Pojedziemy na Stary Rynek?-zapytałam cicho.
Pokiwał głową i zabrał ode mnie rzeczy o nic nie pytając. Wiedziałam, że i tak czeka mnie długa rozmowa z Drygasem. Teraz jednak znów rozdzwonił się mój telefon oznajmiając, że Niebieskooki Ideał dzwoni...
Tu Szanowna_L. Uwaga, nadaję komunikat. Pragnę Cię poinformować, iż wciąż czytam Twoje opowiadania z wypiekami na twarzy. Przepraszam, że się ostatnio nie odzywałam. Mam mało czasu przez maturę. Wiem, to żadne wytłumaczenie. Czekam, jak się skończy sprawa z Michałem. Więcej nie mogę sklecić, jestem po całym dniu spędzonym na egzaminach z niemca. Mózg mi wyparował w międzyczasie. Buźka!
OdpowiedzUsuńA może to nie zatrucie? Może Patrycja jest w ciąży z Michałem? Wtedy to dopiero by się pokomplikowało.
OdpowiedzUsuń29 year old Administrative Officer Salmon Hurn, hailing from Victoria enjoys watching movies like Destiny in Space and Knitting. Took a trip to Harar Jugol and drives a Ferrari 512S. porada
OdpowiedzUsuńprawnik rzeszów - Jesteśmy prawnik-rzeszow.biz, kancelarią prawną z siedzibą w Rzeszowie. Jesteśmy małą kancelarią, dopiero zaczynamy swoją działalność, dlatego potrzebujemy dotrzeć do większej liczby osób. Oferujemy usługi prawnicze i musimy rozpowszechnić naszą nazwę, więc jeśli masz czas, aby napisać o nas, będziemy wdzięczni. Chciałabym podziękować za poświęcony czas, ponieważ wiem, że jesteście bardzo zajęci i naprawdę to doceniamy. Jeśli masz jakieś pytania, proszę nie krępuj się pytać.
OdpowiedzUsuń