sobota, 12 maja 2012

Rozdział 16.


W Nowosybirsku u Semira było mi naprawdę dobrze. Nie odbierałam telefonów do Michała, mimo, iż dzwonił codziennie. Z resztą pisałam emaile, rozmowy przez telefon były zbyt drogie.. Podobało mi się u Bośniaka. Rosja wcale nie okazała się taka zła, jak zawsze myślałam. Gdybym tylko mogła, zapewne zostałabym tu na dłużej. Jednak nie chciałam siedzieć tyle na głowie Semirowi. I tak dwa tygodnie to dużo. Byłam w tym czasie na jego dwóch meczach, zwiedziłam sporą część miasta, poznałam jego kolegów z drużyny i spędziłam z nimi miło parę wieczorów. Nie, nie tak, jak myślicie. Przed telewizorem, z miską popcornu i butelką pepsi na stole. A teraz właśnie marudzą, abym została jeszcze chociaż tydzień. A ja nie umiem odmówić i się zgadzam. Naprawdę dobrze mi tu, gdzie nie znam wiele osób. Nikt do mnie nie dzwoni. I to jest właśnie najfajniejsze, bo przed komputerem siadam tylko wieczorem i odpisuje.
-O czym znów tak myślisz?-zapytał Artiom Kabanow, jeden z piłkarzy, którego polubiłam od momentu, gdy tylko go poznałam. Możliwe, że sprawiło to samo imię.
-O Polsce.-odparłam.-Wy jesteście u siebie, w Rosji. A mój kraj jest trochę daleko. I wszyscy, którzy są moimi przyjaciółmi.
-A my nadal nei wiemy, co przywiało cię aż tu, do Nowosybirska, do Semira.-oznajmił Kiriłł. Powiem szczerze, rosyjskie imiona są strasznie trudne, przynajmniej niektóre. Było wiele śmiechu, gdy tak po prostu je kaleczyłam.
-Chyba raczej kto.-westchnęłam. Dwa tygodnie milczałam jak zaklęta, dlaczego tu jestem.-Zakochałam się w facecie, który ma żonę. Początek naszej znajomości nie był ciekawy, ale może w to nie wnikajmy, bo nie chcę sobie przypominać wszystkiego. W skrócie. On jest siatkarzem reprezentacji Polski, więc zostałam drugim lekarzem kadry, by się zemścić. Nie wyszło, nasza gra, którą oboje toczyliśmy sprawiła, że się w sobie zakochaliśmy. Wyglądało, że wszystko będzie. On był w trakcie rozwodu z żoną, która znalazła sobie faceta. Przyleciałam z Londynu, uciekłam dzień przed meczem finałowym siatkarzy, gdy zobaczyłam, jak on przytula zapłakaną żonę, a później ją całował. Nie mogłam uwierzyć, że mówił, iż mnie kocha, a.. a kłamał. Rzucał słowa na wiatr. Zapłakana spakowałam się, oznajmiłam trenerom kadry i drugiemu trenerowi... wykorzystałam stary chwyt, że ojciec źle się czuje, bo już raz tak uciekłam ze Spały. Tak się złożyło, że poprzedniego dnia Semir napisał mi, że mogę do niego przyjechać, kiedy tylko chce, to pokaże mi Nowosybirsk. Nie zwlekałam ani chwili, kupiłam bilet na pierwszy lot do Rosji i tak tu trafiłam.
Poczułam, jak Siergiej przytulił mnie do siebie. Kolejny piłkarz, którego uwielbiam. Przy nim nie można być smutnym. Zawsze sprawi, że masz ochotę się śmiać. Przymknęłam oczy. Przez te dwa tygodnie próbowałam wymazać z mojej pamięci Niebieskookiego Ideała i w sumie całkiem nieźle mi to wychodziło do dzisiaj. Teraz wszystkie wspomnienia wróciły z zdwojoną siłą. W moich oczach po raz kolejny znalazły się łzy. Nie chciałam płakać, ale łzy nie chciały mnie słuchać. Otworzyłam oczy, a parę z nich wydostało się i spłynęło po mych policzkach. Zawodnik Nowosybirska odsunął mnie lekko od siebie, wytarł je i ucałował w czoło ponownie przytulając. Semir siedział obok.
Byłam mu wdzięczna, za wszystko, co dla mnie robi. To on był teraz moim oparciem. Wiedziałam, że jestem dla niego kimś więcej, niż przyjaciółką, to ostatnio zauważyłam, że chyba kogoś poznał. Pisał na telefonie. Raz nawet zostawił mnie samą w domu, mówiąc, że idzie do Artioma, jednak ten dziś wyznał mi, że Bośniaka wcale nie było u niego. I stało się dla mnie jasne, że mój przyjaciel znalazł sobie kogoś, co naprawdę mnie uszczęśliwiło.
-Patuś słońce a zostań tu na zawsze.-usłyszałam Semira.-Mogłabyś pracować u nas w klubie.
Temat zaczęty podłapała reszta zespołu i tak oto zaczęli przekonywać mnie, abym została na stałe w Nowosybirsku. Śmieszyło mnie to i po prostu sobie słuchałam tego, jak bardzo chcieli, bym została.

***

Gdy wróciłam z Semirem do jego mieszkania była godzina 22:34 czasu rosyjskiego. Wzięłam prysznic i rozsiadłam się wygodnie na łóżku w pokoju gościnnym, który praktycznie ja urządziłam. Jak zwykle zaczęłam od poczty. Od tygodnia nie dostaję wiadomości od Niewartego Uwagi. Po tym, jak do niego napisałam odezwał się dwa razy. Później dał spokój.
Rzuciłam okiem na nowe wiadomości: Możdżeń, Jasmin, Zbyszek. Wybrałam wiadomość od tego ostatniego, ponieważ nie kontaktowałam się z nim od czasu, gdy wyleciałam z Londynu.

Witaj moja słodka Patko!

Co się z tobą dzieje? Dzwoniąc do Ciebie słyszę jakieś Rosyjskie modły, gdzie ty jesteś? Zniknęłaś tak nagle. Mówią, że twój ojciec poczuł się gorzej i wróciłaś do kraju, jednak ja, Zbigniew Bartman nic, a nic w to nie wierzę. Wystarczy mi to, że tego dnia do Londynu przyleciała żona Michała, a w sumie to była żona. Gdy tylko wróciliśmy do kraju odbyła się rozprawa, która sprawiła, że ich małżeństwo zostało nie ważne, a Oli mieszka z Michałem. Coś musiało sprawić, że wyjechałaś bez pożegnania. Kadziewicz na pewno wie, co. Mało nie zabił Miśka, gdy obaj musieli siedzieć obok siebie w samolocie. SERIO!
Stawiam, że widziałaś ich w jakiejś niezbyt fajnej sytuacji, a Kadziu to widział, bądź mu powiedziałaś i wątpię, abym się mylił. 
Gdzie jesteś? Co z tobą? Odezwij się!

ZB9

Odpisałam, choć zajęło mi to trochę czasu, uważałam na każde słowo. Nie chciałam wydać zbyt wiele, ale nie chciałam też, aby się martwił. Kolejna wiadomość była od Matiego. Krótka, pytał co u mnie i Semira. Jasiek kazał przekazać Semirowi, żeby wreszcie się odezwał.
Powiem szczerze. że wiadomość Zbyszka trochę zmieniła mój tok myślenia. Myślałam, że Misiek wrócił do żony. A co jeśli naprawdę wziął rozwód? Mogłabym zapytać Łukasza, ale to chyba nie jest najlepszy pomysł. Lepiej, jak zapomnę o Winiarskim raz na zawsze.

***

Obserwowałam kolejny trening Semira i chłopaków. Trener nie był zbyt zadowolony z mojej obecności, jak zwykle z resztą, ale nie powiedział ani słowa. Przyzwyczaił się już do mojej obecności i tego, że czasem w przerwie Semir, Artiom, Kiriłł, czy kto inny podchodził zamienić parę słów. Dziś nie było inaczej. Zaraz po rozgrzewce obok mnie pojawił się Bośniak z Sergiejem.
-Jak tam Patka?-zapytał Semir.
-Dobrze.-odparłam z uśmiechem.
-Zagraj z nami.-oznajmił drugi osobnik, który stał właśnie nade mną.
-O właśnie.-poparł Segieja Stilić.
-Chyba oszaleliście, was trener w życiu się na to nie zgodzi, a poza tym nie będę grała w jeansach i tunice.-zaśmiałam się.-Wracajcie do treningu.
W tym też momencie Kiriłł krzyknął, że trener pozwolił mi grać razem z nimi. I tak po chwili nie siedziałam na mojej ławeczce, a byłam ciągnięta przez Sergieja do szatni. Zaoferował się on, że pożyczy mi zapasową parę spodenek i bluzkę.  Co miałam zrobić? Przebrałam się. Już widzę, jak śmiesznie wyglądam, ale to szczegół. Gdy wychodziliśmy odezwał się mój towarzysz.
-Dasz się porwać po treningu na spacer?-zapytał.
-Hmm... w sumie, czemu nie. Ale to jeszcze muszę zapytać Semira, czy mogę.-odparłam.-Choć, bo oni tam pewnie myślą sobie nie wiadomo co.
Grałam z nimi i świetnie się bawiłam. Może nie było to tak, jak w Poznaniu, gdy grałam z piłkarzami Lecha, jednak nie narzekałam. Oni wszyscy przez ostatni czas stali się dla mnie ludźmi, z którymi naprawdę dobrze się czułam. Jednak niedługo przyjdzie dzień, że wrócę do Polski i stawię czoła szarej codzienności.

***

Gdy wróciłam ze spaceru z Rosjaninem Semir siedział w salonie z jakąś dziewczyną, której nie znałam. Bośniak wstał w momencie, kiedy weszłam do środka.
-Patrycjo poznaj, to Victoria. Victorio poznaj, to moja przyjaciółka z Polski, Patrycja.-przedstawił nas sobie Bośniak.
-Milo mi poznać.-oznajmiłam i uśmiechnęłam się do Rożowowłosej.-Idę do pokoju, nie przeszkadzajcie sobie.
Najpierw jednak wstąpiłam do kuchni po sok i ciastka. Rozsiadłam się na parapecie popijając sok. Mój telefon po raz kolejny dał o sobie znać. Bez patrzenia na wyświetlacz wiedziałam, że to Winiarski. Dzwonił już gdy spacerowałam z Sergiejem, jednak ja uparcie nie odbierałam, mimo iż tak bardzo pragnęłam usłyszeć jego głos. Chciałam zapytać, czy naprawdę wziął rozwód z Dagmarą. Chciałam wiedzieć, dlaczego wtedy, przed hotelem całował się z nią. Tak wiele pytań miałam w głowie, a na żadne z nich nie znałam odpowiedzi. Pragnęłam tego, by wszystko było jak dawniej, zanim poznałam Niebieskookiego Ideała. Teraz w życiu nie zechciałabym się na nim zemścić. Wolałabym wrócić po studiach na stałe do Poznania. Może wtedy Semir nadal byłby zawodnikiem Poznańskiego Lecha? Nadal oglądałam bym go na stadionie przy ulicy Bułgarskiej? Wiele wydarzeń nie miało by miejsca, wiele łez nie wydostało by się z moich oczu. 
A wszystko zaczęło się od tego, że spędziłam noc z facetem, którego poznałam na dyskotece, a później tak bardzo chciałam się zemścić, że się zakochałam. Co by było, gdyby Michał został? Co stało by się, nawet jeśli byś został wtedy Michale? Dziś byłabym w zupełnie innym miejscu. Może właśnie z Michałem? Tego nigdy się nie dowiem....

2 komentarze:

  1. Ach taki smutny koniec;( Nie wiem czy Patrycja dobrze postępuje nie odbierając telefonów od Miśka, który ją kocha i to nie ma dwóch zdań;(


    Ziaba

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama już nie wiem. Może Patrycja powinna dać szansę Michałowi a może wrócić do Poznania i zacząć nowe życie? Nie wiem sama...
    Marcy

    OdpowiedzUsuń