wtorek, 22 maja 2012

Epilog.

Na końcu parę słów ode mnie (bodajże trzeba nacisnąć 'czytaj więcej')

Nigdy nie pomyślałam bym, że wieku 45 lat będę miała trójkę dzieci z Niebieskookim Ideałem. Zosia, 21 latka, Kamil, 16 latek i Łukasz, 12 latek. I Michasiowy Oliwier, o nim nie mogę zapomnieć. Wszystko było jak w bajce. Książę, co prawda nie na białym koniu, ale jednak książę. Był obok. Zawsze. Wszędzie. Na każde zawołanie. Po prostu był, tylko tyle potrzeba było mi do szczęścia. Czy nie pięknie to brzmi, gdy nazywam się Patrycja Winiarska? Nigdy bym nie pomyślała, że gra pomiędzy mną, a Miśkiem właśnie tak się skończy. Mam jego i naprawdę to mi wystarczy. A dlaczego piszę tak krótko? Bo życie jest zbyt krótkie, by prowadzić internetowy pamiętnik, w którym opisuje się swoje życie. Tak długo tu nie zaglądałam. I nie będę. 
Cieszę się chwilą. Mam Miśka, Zosię, Kamila, Łukasza i Oliwiera. Jestem szczęśliwa, nie wiem, jak wy, ale ja jestem.
Złe historie kończą się dobrze, a dobre... dobrze. Moja kończy się dobrze. Rozczarowuje was zakończeniem? To nic. Przecież... ach, no dobrze, przedstawię wam jeszcze moją szaloną rodzinę, której jeszcze nie znacie. W końcu pięciu różnych sportowców w jednym domu? Takie sytuacje tylko w rodzinie Winiarskich.







Zofia Winiarska, czyli moja Zosia. Moja i Michała. 21 latka, która została koszykarką. Jest bardzo rozmowną i wesołą dziewczyną. Ma tak samo urocze oczy, jak mój mąż.  
Studentka prawa. Doskonale łączy studia z byciem sportowcem. Nauka nie sprawia jej kłopotu, choć wiele zajęć opuszcza. Jest moją perełką, bo gdyby nie ona, to w mieszkaniu nie miałabym żądnej bratniej duszy. Czterech facetów i my dwie? Uwierzcie, czasem jest trudno.





 Kamil Winiarski. 16 latek, który postanowił zostać piłkarzem i idzie w dobrym kierunku. Czasem ma problemy z nauką, ale zwykle Zosia siada z nim i tłumaczy mu tak długo, aż nie zrozumie. Często z Michałem gra na podwórku, a ja obserwuje to z uśmiechem. Czasem do nich dołączam, ale to tylko czasem.



 Łukasz Winiarski, 12 latek, mój najmłodszy syn, który postanowił trenować karate. Nikt nie ma pojęcia skąd mu się to wzięło, ale trzeba przyznać, że jest całkiem dobry, a nawet bardzo. Niedawno został Mistrzem Polski w swojej kategorii wagowej. Jest maskotką rodziny, każdy go uwielbia.



 Oliwier Winiarski,  27 latek. Syn mojego męża, jednak traktowany przeze mnie tak samo jak Zosia, Kamil czy Łukasz. Pływak. Rodzina sportowców, tylko ja nie uprawiam żadnego sportu. Raczej jestem prywatnym lekarzem. A uwierzcie, mając taką rodzinę to całkiem często się zdarza, że muszę interweniować, jednak nic, a nic mi to nie przeszkadza.

sobota, 19 maja 2012

Rozdział 18.


Kto by pomyślał, że siedząc wśród związkowców będę zastanawiać się, czy warto było wtedy wyjechać. Miałam pewność, że zaraz mnie wyrzucą. Dadzą medal, a później powiedzą wyraźne: do widzenia, a może raczej żegnamy.
Dwa dni w Poznaniu przywróciły dawną mnie. Jeżdżenie tramwajami, autobusami, wygłupy z młodymi piłkarzami - to było coś, czego mi brakowało.
-Długo rozmawialiśmy o tym, czy nie zwolnić pani dyscyplinarnie, ale pracę wykonywała pani rzetelnie, zawodnicy nie mieli żadnych przeciwwskazań..
Więcej nie słuchałam. Wystarczyło mi to, że nadal mam pracę. Chociaż sama nie miałam pojęcia, czy nie powinnam zrezygnować. Jednak teraz trochę czasu minie, zanim zacznie się sezon reprezentacyjny. Ale to nic nie daje, bo muszę być w ciągłym kontakcie z trenerem Anastasim i kontrolować zdrowie siatkarzy w ich klubach. Chodzi o tych zawodników, których będzie on brał pod uwagę do gry w reprezentacji.
Wyszłam z budynku związku i skierowałam się na parking. Przyjechałam samochodem taty. Nie miałam ochoty na kolejną podróż samolotem. Poza tym mam coś do załatwienia. Nie tu, w Warszawie, ale w Bełchatowie. Wybrałam numer osoby, która dzwoniła. Odebrał po paru sygnałach.
-Patka?-zapytał cicho.
-Podasz mi swój adres? Wpadnę i porozmawiamy. Jestem obecnie w Warszawie, także parę godzin jazdy do ciebie nie zrobi mi różnicy, skoro wracam dopiero jutro do Poznania.
-Wyślę ci sms'em.
-To czekam, do zobaczenia.
 Parę sekund później dostałam adres, więc wpisałam go sobie do nawigacji. Nie wiem, czy dobrze robię. Ostatnio nad wieloma decyzjami się zastanawiam, a niektóre podejmuję pod wpływem chwili. Co powiem Michałowi? A raczej czego oczekuje po rozmowie z nim? Sama jeszcze nie wiem.

***

Parkując samochód przed jego mieszkaniem nadal nie byłam pewna, czy dobrze robię. Chciałam wiedzieć... w sumie, to nie wiem, co chciałam usłyszeć.  Niczego już nie byłam pewna. Pragnęłam, by było tak, jak na początku, w Londynie, a jednocześnie miałam pojęcie o tym, że tak już nie będzie. Wysiadłam w końcu z samochodu. Skierowałam się do drzwi mieszkania i zapukałam w nie. Nie musiałam długo czekać, aby ujrzeć Niebieskookiego Ideała.
-Wejdź, proszę.-usłyszałam na wstępie, więc weszłam do pomieszczenia. Ściągnęłam sweterek i powiesiłam go na wieszaku, buty zostawiłam przy ścianie, a następnie rozejrzałam się wokół.-Napijesz się czegoś?
-Zwykła woda wystarczy.-stwierdziłam.
-Rozgość się w salonie, zaraz wrócę.
Czułam się co najmniej, jakbym pierwszy raz widziała się z Michałem. Chociaż nie, nasza pierwsza rozmowa wtedy była bardziej luźna, niż ta teraz. Skierowałam się do salonu i usiadłam na kanapie. Na szafkach było sporo zdjęć. Na większości z nich był Michał, ale też i jego synek, czy żona.. Czy była żona nadal nie wiem, chcę to usłyszeć od niego. Tylko w jego słowa uwierzę.... A wtedy dlaczego nie dałam mu wyjaśnić? Byłam zbyt zrozpaczona tym, co zobaczyłam. Teraz nadszedł czas, bym usłyszała, co Michał ma mi do powiedzenia, bo chyba ma, skoro tyle razy do mnie dzwonił przez te 3 tygodnie.
-Proszę.-podał mi szklankę z wodą, a następnie usiadł na przeciwko mnie.-Dlaczego nie odbierałaś telefonu?
-A ty chciałbyś ze mną rozmawiać, gdybyś zobaczył coś podobnego, co ja zobaczyłam?-zapytałam.-Logiczne, że nie, więc nie dziw się, że ja poleciałam aż do Rosji. Chciałam odpocząć. Od ciebie i wszystkiego, co dotyczyło ciebie. Przez ciebie nawet z rodzicami nie rozmawiałam, zadzwoniłam, mówiąc, że lecę do przyjaciela do Nowosybirska i tyle. Chciałam zapomnieć o wszystkim. Nie chciałam płakać myśląc, że zakochałam się w nieodpowiednim facecie. I tak z paru dni zrobiły się trzy tygodnie i gdybym mogła, to zapewne nadal była bym u Semira. Jestem jednak tu, chociaż nie wiem, czego oczekuje. Dzwoniłeś tyle razy, że stwierdziłam, iż rozmowa przez telefon nie ma sensu, lepiej porozmawiać w cztery oczy..... Ale jak widać tylko ja mówię, więc to chyba był zły pomysł, więc...
-To nie był zły pomysł, po prostu nie wiem, od czego zacząć.-westchnął.-Powoli traciłem już wiarę, że zechcesz ze mną porozmawiać, dać mi to wszystko wyjaśnić, a teraz, gdy jesteś obok nie wiem, co mówić, abyś została. Nie chcę cię stracić, choć już straciłem. Rozwiodłem się z Dagmarą, to po pierwsze. Nie mam już żony, mam synka, który obecnie przebywa u moich rodziców. Nie chcę nikogo innego, poza tobą, bo ciebie kocham. A wtedy... wtedy zadzwoniła płacząc, że Giovanni rzucił ją, a ona nie wiedząc, co ma robić przyleciała do Londynu i jest pod wejściem. Zszedłem wtedy na dół, a ona płakała w moje ramie, mówiąc, że kocha mnie i Giovanni to tylko zauroczenie, że liczę się tylko ja i Oliwier. Odsunąłem się od niej, a ona wtedy mnie pocałowała. Nie wiedziałem, co robić...

***

-.... nim się obejrzałem Łukasz odciągnął mnie od niej i przywalił w twarz.... Należało mi się wtedy. Chciałem z tobą porozmawiać, ale już cię nie było. Przez ten czas, gdy dzwoniłem, a ty nie odbierałaś miałem wiele czasu, by pomyśleć.-powiedziałem cicho i wstałem. Usiadłem obok niej i ująłem jej twarz w dłonie.-Jesteś dla mnie wszystkim, a ja postępuję jak idiota, po raz drugi. Źle zacząłem naszą znajomość, nie chcę jej źle kończyć. Pragnę happy endu, więc proszę, daj mi.. trzecią szansę. Pierwszą dostałem pierwszego wieczoru, drugą w Spale, a teraz proszę o kolejną. Kocham cię i nie chcę cię stracić. Nie kłamałem, gdy mówiłem, że jesteś dla mnie ważna. Jeśli mam być z kimś, to tylko z tobą.
Spojrzałem w jej oczy i głaskałem po policzku. Próbowałem wyczytać z jej oczu, czy mogę ją pocałować. Jednak jej twarz nie ukazywała wielu emocji. Zamyśliła się, a ja czekałem na ruch mojej Zielonookiej Ślicznotki. Uśmiechnęła się lekko.
-Wiesz Michaś...-szepnęła czule wtulając w moją szyję.-Cokolwiek byś nie zrobił, to i tak będę cię kochać. Nawet, jeśli wyjadę na koniec świata i będę chciała zapomnieć, lub będę miała chwilę wątpliwości.  Może kto inny nie dał by ci jeszcze jednej szansy, ale to tylko ja, Czerwonowłosa dziewczyna, która wtedy w Łodzi oddała pewnemu Niebieskookiemu Ideałowi serce. Nawet jeśli byś został wtedy, to zapewne nie było by między nami kolorowo, ale... ale kochałabym cię mimo wszystko. I prosiłbyś nawet o setną szansę, to i tak bym ci ją dała, wiesz? Ale proszę, niech to będzie ostatnia szansa, o jaką prosisz, bo nie chcę więcej płakać.
-Nie będziesz, już nigdy nie będziesz przeze mnie płakać, obiecują.-szepnąłem całując jej czoło.-Tak się cieszę, że mam cię obok.

***

Obudziłam się wtulona w Michała.  Wpatrywałam się w jego twarz z uśmiechem. Szybko mu wybaczyłam, może zdecydowanie za szybko. Nawet jeśli mam być z tego powodu smutna, to niech teraz liczy się chwila. Chcę byś szczęśliwa, a jestem tylko wtedy, gdy Niebieskooki Ideał jest obok. Mogę kłócić się z nim, ale chcę, aby za każdym chcę się godzić. Bo Michaś jest całym moim światem.
Pogłaskałam go po policzku, a on otworzył oczy i się uśmiechnął. Odgarnął kosmyk włosów z mojej twarzy i ucałował w czoło.
-Zostań na zawsze. Tu, ze mną. Bądźmy już zawsze razem. Chce móc budzić się obok ciebie i chodzić spać wtulony w ciebie. Chcę, żebyśmy byli razem. Teraz mogę cię zapytać, czy zostaniesz moją dziewczyną oficjalnie. W końcu nie mam nic na sumieniu, gdy chcę cię pocałować.-powiedział i też mnie pocałował.-Zamieszkaj ze mną....
-... nie zapominaj, że masz syna. Nie sądzisz, że on też powinien mieć do powiedzenia w tej sprawie?
-Oliwier cię uwielbia. Gdy rozwiodłem się... sama wiesz z kim pytał, czy teraz Patka zamieszka z nami.
-Michał, to nie jest takie łatwe.. W Poznaniu mam wszystko. Rodzinę, przyjaciół...
-Ostatnie 5 lat spędziłaś w Łodzi. Patuś, proszę...
-Dziś wrócę do Poznania, muszę... Zastanowię się, co z propozycją mieszkania u ciebie.-uśmiechnęłam się.-Nie martw się, zapewne wiesz, jaka ona będzie... I w sumie ja też wiem. Po prostu to nie jest tak, że nie chcę. Muszę powiadomić rodziców, że ich córka układa sobie życie i nie będzie mieszkała już w Poznaniu. Musisz mi dać czas, nie wyprowadzę się tak nagle, gdy rodzice... w sumie nie mieszkałam przez te dwa dni u rodziców, chociaż oni wiedzą, że jestem w Poznaniu.... A może pojedziesz ze mną do Poznania, co? Poznasz moich rodziców, zabiorę swoje rzeczy.
-Myślisz, że to dobry pomysł?
-Myślę, że tak będzie najlepiej, chociaż nieźle nakręciłam przed chwilą. Mówiąc ogólnie... tak, chcę z tobą zamieszkać. Ale moi rodzice powinni cię poznać, dlatego cię proszę, abyś pojechał ze mną...
Parę godzin później jechaliśmy do Poznania. Ja samochodem mojego taty, Michał swoim. Rodziców powiadomiłam, że nie przyjeżdżam sama. Ciekawiło mnie, jak rodzice zareagują na Ideała.

***

Michał obejmował mnie w pasie, gdy weszliśmy do mojego rodzinnego domu. Wiedziałam, że się bał, dlatego uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie, chcąc dodać mu otuchy.
-Mamo to my.-zawołałam. Chwilę później ujrzałam rodzicielkę, która mocno mnie przytuliła, a następnie spojrzała na Michała.-Mamo to właśnie Michał. Michale to moja mama.
Winiarski ucałował ją w rękę. Wskazała, abyśmy weszli do jadalni tłumacząc, że taty jeszcze nie ma, ale niedługo powinien wrócić, choć prosił, byśmy jedli bez niego, jako że on zjadł w mieście. Tak też usiedliśmy i w ciszy jedliśmy.
Gdy wrócił mój tata, to rozpoczęła się rozmowa. Pytali Ideała o wszystko, a on dzielnie odpowiadał z uśmiechem. W końcu zrobiło się bardziej luźno. Rozmowa zeszła z mojego tematu i Miśka. Cieszyłam się, że mój ukochany przypadł im do gustu. Teraz tylko się spakować i zacząć wszystko od nowa, w Bełchatowie. Nie wiem, co mnie czeka. Nie wiem, czy znów nie będzie źle, ale chcę zaryzykować. Zaryzykuję, ponieważ go kocham. Kocham go i chcę spędzić resztę życia obok niego. On będzie moją najjaśniejszą gwiazdką na niebie. Gwiazdą, która będzie świeciła tylko dla mnie. I tylko ja będę się dla niego liczyła. Kocham Niebieskookiego Ideała, nawet jeśli nie wszystko jest tak, jakbym chciała.

wtorek, 15 maja 2012

Rozdział 17.


Od paru dni nie czułam się najlepiej. Ból brzucha i wymioty sprawiły, że leżałam w łóżku, a obok był albo Semir, albo Sergiej. Gdy Bośniak spotykał się z Victorią obok zawsze był Rosjanin, który starał się poprawić jakoś moje złe samopoczucie. Nic to jednak nie dawało. Czułam się co najmniej tak, jakby przejechał po mnie walec, a to nie było zbyt miłe uczucie. Gdy tylko coś przełknęłam, to prawie od razu miałam ochotę to zwrócić. Pragnęłam wrócić już do Polski, ale żaden z piłkarzy nie zezwalał mi na to, bojąc się, że coś może mi się stać i zaznaczyli, że gdy stan mego zdrowia się polepszy mogę wracać, chociaż oni wcale nie mają zamiaru mnie tak łatwo wypuścić.
-A tak właściwie, to dlaczego nie pójdziesz do lekarza, skoro jesteś chora?
-Wiesz, sama jestem lekarzem i wiem, że to zwykłe zatrucie.-zaśmiałam się.-Z resztą nie mam tu ubezpieczenia, ani nic, więc za moje leczenie musiałabym sporo płacić. A uwierz, że nic mi nie jest, przecież się na tym znam. Zrobisz mi herbaty?
-Z cytryną?
-Może być i z cytryną.-odparłam z uśmiechem.
Rosjanin wyszedł z pokoju, a ja zostałam sama. Moje objawy mogły pasować do wielu chorób, czy też nie, jednak ja wmawiałam sobie, że to tylko zatrucie. Za parę dni będzie dobrze, a ja wreszcie wrócę do Polski. Najpierw do Poznania, a później... Łódź, czy sprzedam mieszkanko i wrócę na stałe do Poznania? Na chwilę obecną jeszcze nie wiem, gdzie było by dla mnie lepiej. Decyzję podejmę zapewne po wpływem chwili, tak jak było z przylotem tutaj, do Semira. Czasem takie wybory nie są trafne, albo się ich żałuję. Mi tak jednak jest łatwiej. Łatwiej, ponieważ gdy zacznę myśleć o argumentach za i przeciw, to nie mogę podjąć decyzji.
Odebrałam kubek z herbatą z rąk Sergieja i upiłam parę łyków. Czy na jego miejscu nie mógłby być teraz Michała?

 ***

Finał IO, 3 tygodnie wcześniej

Stałem pod siatką między Kadziewiczem, a Żygadło. Ten pierwszy nie zamienił od wczoraj ze mną ani jednego słowa. Trudno się dziwić, skoro zamiast odepchnąć Dagmarę odwzajemniłem jej pocałunek. Gdy zadzwoniła zapłakana i poprosiła bym wyszedł przed hotel nie umiałem odmówić. Mówiła, że Giovanni ją oszukał, że teraz znalazł sobie inną. A ja tuliłem ją do siebie, prosząc, by nie płakała. Odsunęliśmy się od siebie i pocałowaliśmy. Bądź, co bądź była kobietą, którą kochałem i z którą mam syna. Oderwał mnie od niej Łukasz przywalając w twarz, a wtedy ujrzałem Patkę, która wbiegła do hotelu. Kadziu też poszedł, a ja zostałem z Dagmarą, która nie bardzo wiedziała, co robić....
Zmieniłem się miejscami ze środkowym, ponieważ piłkę do gry wprowadzał Kurek. W setach był remis, po 2. A teraz na tablicy widniał wynik 12:11 dla nas. Trzy punkty, tak niewiele dzieliło nas od złota. Od złota, w które tak bardzo wierzyła moja Patka. Zawsze powtarzała, że mamy szanse na medal, jeśli będziemy grać zespołowo i dawać z siebie wszystko. A teraz nie mam jej obok. Nie ma jej tutaj. Wyleciała. Przeze mnie. 
Wyskoczyłem do pojedynczego bloku. Piłka wpadła wprost w na moje ręce, odbiła się od nich i ocierajac się o Leonardo wypadła na aut. Jeszcze dwa punkty. Tylko dwa punkty. Tak niewiele brakuje do spełnienia marzeń. Naszych, kibiców i całej Polski. Dwa punkty dzielą nas od zwycięstwa. 
Kolejna zagrywka Kurka, idealnie pomiędzy Sergio i Gibę. As serwisowy! Jeden punkt! Jedna akcja! Jedna piłka i jesteśmy Mistrzami Olimpijskimi! To przecież tak niewiele! Trener Rezende wykorzystał ostatni czas. Z lekkimi uśmiechami i skupieniem na twarzach zeszliśmy z boiska. To tylko jedna akcja! Anastasi nakazał się skupić i w ciemno przesunąć się na prawy blok Kadziewiczowi, jednak ja miałem być czujny na lewym, w razie gdyby zagranie opcją okazało się błędne. 
Ostatnia zagrywka Bartka? To okaże się zaraz. Z problemami przyjął Sergio. Bruno rozegrał do Murillo, tak jak spodziewał się tego Andrea. Szczelny blok dwóch Łukaszów! MAMY ZŁOTO OLIMPIJSKIE! 
Igła wskoczył mi na plecy! Marzenia się spełniają! Trzeba w nie wierzyć tak jak my i Patka... Której nie ma tu z nami, bo ja wszystko spaprałem. Ale teraz nie ważne! JESTEŚMY MISTRZAMI OLIMPIJSKIMI!  

***

 Teraz

 Siedziałem na parapecie i myślałem co zrobić, by Patka odebrała telefon, gdy do niej dzwonie. Od tamtego wieczoru próbowałem po parę razy dziennie, nigdy nie odebrała. Chyba, że mowa o Semirze, który pierwszego dnia odebrał. Praktycznie nie wiedziałem, gdzie jej szukać. Nowosybirsk to nie jest małe miasto, a to właśnie tam znajduję się moja Patka. 
Tęskniłem za nią. Tak bardzo chciałem mieć ją po prostu obok, móc przytulic i powiedzieć, jak bardzo ją kocham. Była, jest i będzie dla mnie wszystkim. 
Moje małżeństwo to rozdział skończony. Dagmara nie chciała tego kończyć. Nie dlatego, że mnie kochała. Bała się samotności. Od kiedy Giovanni ją zostawił próbowała mnie zapewniać, że to było zauroczenie i kocha tylko mnie, jednak ja w to nie wierzyłem.  Rozwód zakończył się bez orzeczenia o winie, bo oboje o to wnioskowaliśmy. A Oliwier jest razem ze mną. Jest takim małym promyczkiem słońca. Dzięki niemu nie spędzałem całego dnia na dołowaniu się. Bo to, że obok nie ma Patki to ewidentnie moja wina. Teraz muszę ratować to, co zepsułem. Pytanie tylko jak, skoro ona jest w Rosji? Jak powiedzieć jej wszystko co chce, skoro ona nie chce mnie znać? Jak zapewnić ją, że kocham ją najbardziej na świecie i nikt, oprócz niej nie jest dla mnie ważny? Jak powiedzieć jej, że moje małżeństwo jest nie ważne i resztę życia chcę spędzić z nią? 

***

Parę dni później

Chciałam wrócić do Polski. Ponad 3 tygodnie w Rosji u Semira to naprawdę wiele. Jednak mój Poznań na mnie czekał. Wszystkie ulice, Stary Rynek, Stadion... Tak wiele miejsc, które pragnęłam odwiedzić było w Poznaniu. Rodzinne miasto było moją oazą, choć teraz uciekłam do Semira. W Poznaniu łatwiej byłoby mnie znaleźć Michałowi, a ja nadal nie wiedziałam, czy powinnam się z nim spotkać i porozmawiać, czy jednak nie. Czułam się oszukana, chociaż chciałam wiedzieć, jak to wyglądało z jego strony. Chciałam tak wiele wiedzieć, a jeszcze bardziej się bałam. Bałam się, że to, co mogłabym usłyszeć tak bardzo różniło by się od tego, co właśnie chciałam bym usłyszeć. Dlaczego wszystko musi być tak trudne? 
Wyciągnęłam walizkę i zaczęłam pakować do niej rzeczy. Lot miałam jutro, bilet zarejestrowałam pół godziny temu. Semir, Sergiej, Artiom i Kiriłł nie wiedzieli jeszcze, że już jutro nie będzie mnie w ich Rosji. Decyzję podjęłam sama, że czas już wrócić. Naprawdę przez ten czas było mi z nimi cudownie, jednak czas wrócić do Polski. Stawic czoła problemom. Jak i poszukać nowej pracy. Nie wiem, czy będę umiała spojrzeć jakiemukolwiek z siatkarzy w oczy i powiedzieć, że zostawiłam ich przed meczem finałowym, bo nie potrafiłabym patrzeć na Michała Winiarskiego. Tylko Łukasz i Zbyszek wiedzieli, jaki był powód mojego nagłego wyjazdu.  I tak miało zostać.
Gdy zamykałam walizkę do pokoju wszedł Bośniak. Uśmiechnęłam się do niego lekko pokazując, aby usiadł.
-Czas, abym wróciła do Polski.-odparłam kładąc się na łóżku, a głowę usadowiłam na jego kolanach.-Wiem, że najchętniej nie wypuszczałbyś mnie do Poznania, jednak tam mam rodzinę i przyjaciół. Ty też jesteś moim przyjacielem i zawsze nim będziesz, nawet jeśli będziemy tak daleko od siebie. Nie mogę jednak zostać tu na stałe. Jeśli zostanę jeszcze tydzień, to tobie i reszcie będzie jeszcze trudniej, gdy wrócę do Polski. Obiecuje, że przyjadę jeszcze kiedyś, masz moje słowo. Ty też jesteś mile widziany u mnie... Tak, będę szukała dla siebie mieszkania, dość mieszkania z rodzicami. Albo sprzedam to w Łodzi, albo.. albo zamieszkam w Łodzi. Zastanowię się nad tym. 
-Jesteś pewna, że chcesz wrócic już do Polski?-zapytał bawiąc się moimi włosami.
-Nie jestem.-zaśmiałam się cicho.-Boję się spotkania z Michałem, bo gdy będę w Polsce on łatwiej mnie znajdzie. Będę musiała stawić czoła w rozmowie z nim. Jednak jeśli nie wyjadę teraz to za parę dni przywiąże się do was za bardzo i będzie mi strasznie trudno wyjechać. Ale naprawdę obiecuję, że przyjadę do ciebie. Może jeszcze w tym roku, jeśli tylko mnie do siebie zaprosisz. 
-Możesz odwiedzać mnie bez zapowiedzi, przecież wiesz.-ucałował mnie w czoło.-Już mi cię brakuję.
-Zaprosimy chłopaków?
-A może wyskoczymy do jakiegoś klubu? Jutro trening mamy o 15.
-Mam o 12:45 samolot.-oznajmiłam.-Jeśli będziesz mnie w stanie odwieść na lotnisko, to możemy i iść do klubu. 
Semir poszedł zadzwonić do Sergieja, a ja musiałam otworzyć walizkę i wyciągnąć z niej jakieś ubranie na wieczór. Już czuję, że będę za nimi tęskniła. Zwłaszcza za Sergiejem, którego naprawdę polubiłam przez ten czas. Nie mówiąc już o Semirze.. Jednak przylecę tu jeszcze. Spędzę jeszcze niejedną cudowną chwilę. Teraz jednak nadszedł czas, aby się pożegnać. Świat nie jest tak duży. Czas też szybko leci. Nim się obejrzę znów będę tutaj z nimi. 
Teraz wrócę do Polski. Czeka mnie sporo tłumaczenia. Jednak najgorsze zapewne nie będzie pierwsze...

***

Pożegnanie nie było zbyt fajne. Oczy mi się zaszkliły. Czas spędzony z nimi naprawdę był miły, jednak nie mogłam zostać. Ostatnie minuty w Rosji spędziłam wtulona w Semira. Jednak nie mogłam płakać. Musiałam wrócić do życia w Polsce, z problemami, z którymi czas się uporać. 
A teraz, gdy wysiadałam z samolotu w Poznaniu czułam, że wiele się zmieni. Nie chcąc dzwonić do rodziców wybrałam numer Kamila. Był zdziwiony, że dzwonie, ale gdy spytałam, czy odbierze mnie z lotniska, to natychmiast odparł, że wsiada w samochód i po mnie będzie. Czekając na niego wybrałam numer prezesa związku. Rozmowa nie była zbyt miła, ale tego mogłam się spodziewać. Wyszło jednak na to, że medal czeka na mnie w Warszawie i za dwa dni mam się tam zjawić. Co do pracy, wszystko miało się rozstrzygnąć właśnie wtedy, podczas rozmowy. Nie zależało mi już na tym. Mogłam sama złożyć wypowiedzenie. 
Wtuliłam się wreszcie w Kamila. W końcu u siebie. 
-Pojedziemy na Stary Rynek?-zapytałam cicho.
Pokiwał głową i zabrał ode mnie rzeczy o nic nie pytając. Wiedziałam, że i tak czeka mnie długa rozmowa z Drygasem. Teraz jednak znów rozdzwonił się mój telefon oznajmiając, że Niebieskooki Ideał dzwoni...

sobota, 12 maja 2012

Rozdział 16.


W Nowosybirsku u Semira było mi naprawdę dobrze. Nie odbierałam telefonów do Michała, mimo, iż dzwonił codziennie. Z resztą pisałam emaile, rozmowy przez telefon były zbyt drogie.. Podobało mi się u Bośniaka. Rosja wcale nie okazała się taka zła, jak zawsze myślałam. Gdybym tylko mogła, zapewne zostałabym tu na dłużej. Jednak nie chciałam siedzieć tyle na głowie Semirowi. I tak dwa tygodnie to dużo. Byłam w tym czasie na jego dwóch meczach, zwiedziłam sporą część miasta, poznałam jego kolegów z drużyny i spędziłam z nimi miło parę wieczorów. Nie, nie tak, jak myślicie. Przed telewizorem, z miską popcornu i butelką pepsi na stole. A teraz właśnie marudzą, abym została jeszcze chociaż tydzień. A ja nie umiem odmówić i się zgadzam. Naprawdę dobrze mi tu, gdzie nie znam wiele osób. Nikt do mnie nie dzwoni. I to jest właśnie najfajniejsze, bo przed komputerem siadam tylko wieczorem i odpisuje.
-O czym znów tak myślisz?-zapytał Artiom Kabanow, jeden z piłkarzy, którego polubiłam od momentu, gdy tylko go poznałam. Możliwe, że sprawiło to samo imię.
-O Polsce.-odparłam.-Wy jesteście u siebie, w Rosji. A mój kraj jest trochę daleko. I wszyscy, którzy są moimi przyjaciółmi.
-A my nadal nei wiemy, co przywiało cię aż tu, do Nowosybirska, do Semira.-oznajmił Kiriłł. Powiem szczerze, rosyjskie imiona są strasznie trudne, przynajmniej niektóre. Było wiele śmiechu, gdy tak po prostu je kaleczyłam.
-Chyba raczej kto.-westchnęłam. Dwa tygodnie milczałam jak zaklęta, dlaczego tu jestem.-Zakochałam się w facecie, który ma żonę. Początek naszej znajomości nie był ciekawy, ale może w to nie wnikajmy, bo nie chcę sobie przypominać wszystkiego. W skrócie. On jest siatkarzem reprezentacji Polski, więc zostałam drugim lekarzem kadry, by się zemścić. Nie wyszło, nasza gra, którą oboje toczyliśmy sprawiła, że się w sobie zakochaliśmy. Wyglądało, że wszystko będzie. On był w trakcie rozwodu z żoną, która znalazła sobie faceta. Przyleciałam z Londynu, uciekłam dzień przed meczem finałowym siatkarzy, gdy zobaczyłam, jak on przytula zapłakaną żonę, a później ją całował. Nie mogłam uwierzyć, że mówił, iż mnie kocha, a.. a kłamał. Rzucał słowa na wiatr. Zapłakana spakowałam się, oznajmiłam trenerom kadry i drugiemu trenerowi... wykorzystałam stary chwyt, że ojciec źle się czuje, bo już raz tak uciekłam ze Spały. Tak się złożyło, że poprzedniego dnia Semir napisał mi, że mogę do niego przyjechać, kiedy tylko chce, to pokaże mi Nowosybirsk. Nie zwlekałam ani chwili, kupiłam bilet na pierwszy lot do Rosji i tak tu trafiłam.
Poczułam, jak Siergiej przytulił mnie do siebie. Kolejny piłkarz, którego uwielbiam. Przy nim nie można być smutnym. Zawsze sprawi, że masz ochotę się śmiać. Przymknęłam oczy. Przez te dwa tygodnie próbowałam wymazać z mojej pamięci Niebieskookiego Ideała i w sumie całkiem nieźle mi to wychodziło do dzisiaj. Teraz wszystkie wspomnienia wróciły z zdwojoną siłą. W moich oczach po raz kolejny znalazły się łzy. Nie chciałam płakać, ale łzy nie chciały mnie słuchać. Otworzyłam oczy, a parę z nich wydostało się i spłynęło po mych policzkach. Zawodnik Nowosybirska odsunął mnie lekko od siebie, wytarł je i ucałował w czoło ponownie przytulając. Semir siedział obok.
Byłam mu wdzięczna, za wszystko, co dla mnie robi. To on był teraz moim oparciem. Wiedziałam, że jestem dla niego kimś więcej, niż przyjaciółką, to ostatnio zauważyłam, że chyba kogoś poznał. Pisał na telefonie. Raz nawet zostawił mnie samą w domu, mówiąc, że idzie do Artioma, jednak ten dziś wyznał mi, że Bośniaka wcale nie było u niego. I stało się dla mnie jasne, że mój przyjaciel znalazł sobie kogoś, co naprawdę mnie uszczęśliwiło.
-Patuś słońce a zostań tu na zawsze.-usłyszałam Semira.-Mogłabyś pracować u nas w klubie.
Temat zaczęty podłapała reszta zespołu i tak oto zaczęli przekonywać mnie, abym została na stałe w Nowosybirsku. Śmieszyło mnie to i po prostu sobie słuchałam tego, jak bardzo chcieli, bym została.

***

Gdy wróciłam z Semirem do jego mieszkania była godzina 22:34 czasu rosyjskiego. Wzięłam prysznic i rozsiadłam się wygodnie na łóżku w pokoju gościnnym, który praktycznie ja urządziłam. Jak zwykle zaczęłam od poczty. Od tygodnia nie dostaję wiadomości od Niewartego Uwagi. Po tym, jak do niego napisałam odezwał się dwa razy. Później dał spokój.
Rzuciłam okiem na nowe wiadomości: Możdżeń, Jasmin, Zbyszek. Wybrałam wiadomość od tego ostatniego, ponieważ nie kontaktowałam się z nim od czasu, gdy wyleciałam z Londynu.

Witaj moja słodka Patko!

Co się z tobą dzieje? Dzwoniąc do Ciebie słyszę jakieś Rosyjskie modły, gdzie ty jesteś? Zniknęłaś tak nagle. Mówią, że twój ojciec poczuł się gorzej i wróciłaś do kraju, jednak ja, Zbigniew Bartman nic, a nic w to nie wierzę. Wystarczy mi to, że tego dnia do Londynu przyleciała żona Michała, a w sumie to była żona. Gdy tylko wróciliśmy do kraju odbyła się rozprawa, która sprawiła, że ich małżeństwo zostało nie ważne, a Oli mieszka z Michałem. Coś musiało sprawić, że wyjechałaś bez pożegnania. Kadziewicz na pewno wie, co. Mało nie zabił Miśka, gdy obaj musieli siedzieć obok siebie w samolocie. SERIO!
Stawiam, że widziałaś ich w jakiejś niezbyt fajnej sytuacji, a Kadziu to widział, bądź mu powiedziałaś i wątpię, abym się mylił. 
Gdzie jesteś? Co z tobą? Odezwij się!

ZB9

Odpisałam, choć zajęło mi to trochę czasu, uważałam na każde słowo. Nie chciałam wydać zbyt wiele, ale nie chciałam też, aby się martwił. Kolejna wiadomość była od Matiego. Krótka, pytał co u mnie i Semira. Jasiek kazał przekazać Semirowi, żeby wreszcie się odezwał.
Powiem szczerze. że wiadomość Zbyszka trochę zmieniła mój tok myślenia. Myślałam, że Misiek wrócił do żony. A co jeśli naprawdę wziął rozwód? Mogłabym zapytać Łukasza, ale to chyba nie jest najlepszy pomysł. Lepiej, jak zapomnę o Winiarskim raz na zawsze.

***

Obserwowałam kolejny trening Semira i chłopaków. Trener nie był zbyt zadowolony z mojej obecności, jak zwykle z resztą, ale nie powiedział ani słowa. Przyzwyczaił się już do mojej obecności i tego, że czasem w przerwie Semir, Artiom, Kiriłł, czy kto inny podchodził zamienić parę słów. Dziś nie było inaczej. Zaraz po rozgrzewce obok mnie pojawił się Bośniak z Sergiejem.
-Jak tam Patka?-zapytał Semir.
-Dobrze.-odparłam z uśmiechem.
-Zagraj z nami.-oznajmił drugi osobnik, który stał właśnie nade mną.
-O właśnie.-poparł Segieja Stilić.
-Chyba oszaleliście, was trener w życiu się na to nie zgodzi, a poza tym nie będę grała w jeansach i tunice.-zaśmiałam się.-Wracajcie do treningu.
W tym też momencie Kiriłł krzyknął, że trener pozwolił mi grać razem z nimi. I tak po chwili nie siedziałam na mojej ławeczce, a byłam ciągnięta przez Sergieja do szatni. Zaoferował się on, że pożyczy mi zapasową parę spodenek i bluzkę.  Co miałam zrobić? Przebrałam się. Już widzę, jak śmiesznie wyglądam, ale to szczegół. Gdy wychodziliśmy odezwał się mój towarzysz.
-Dasz się porwać po treningu na spacer?-zapytał.
-Hmm... w sumie, czemu nie. Ale to jeszcze muszę zapytać Semira, czy mogę.-odparłam.-Choć, bo oni tam pewnie myślą sobie nie wiadomo co.
Grałam z nimi i świetnie się bawiłam. Może nie było to tak, jak w Poznaniu, gdy grałam z piłkarzami Lecha, jednak nie narzekałam. Oni wszyscy przez ostatni czas stali się dla mnie ludźmi, z którymi naprawdę dobrze się czułam. Jednak niedługo przyjdzie dzień, że wrócę do Polski i stawię czoła szarej codzienności.

***

Gdy wróciłam ze spaceru z Rosjaninem Semir siedział w salonie z jakąś dziewczyną, której nie znałam. Bośniak wstał w momencie, kiedy weszłam do środka.
-Patrycjo poznaj, to Victoria. Victorio poznaj, to moja przyjaciółka z Polski, Patrycja.-przedstawił nas sobie Bośniak.
-Milo mi poznać.-oznajmiłam i uśmiechnęłam się do Rożowowłosej.-Idę do pokoju, nie przeszkadzajcie sobie.
Najpierw jednak wstąpiłam do kuchni po sok i ciastka. Rozsiadłam się na parapecie popijając sok. Mój telefon po raz kolejny dał o sobie znać. Bez patrzenia na wyświetlacz wiedziałam, że to Winiarski. Dzwonił już gdy spacerowałam z Sergiejem, jednak ja uparcie nie odbierałam, mimo iż tak bardzo pragnęłam usłyszeć jego głos. Chciałam zapytać, czy naprawdę wziął rozwód z Dagmarą. Chciałam wiedzieć, dlaczego wtedy, przed hotelem całował się z nią. Tak wiele pytań miałam w głowie, a na żadne z nich nie znałam odpowiedzi. Pragnęłam tego, by wszystko było jak dawniej, zanim poznałam Niebieskookiego Ideała. Teraz w życiu nie zechciałabym się na nim zemścić. Wolałabym wrócić po studiach na stałe do Poznania. Może wtedy Semir nadal byłby zawodnikiem Poznańskiego Lecha? Nadal oglądałam bym go na stadionie przy ulicy Bułgarskiej? Wiele wydarzeń nie miało by miejsca, wiele łez nie wydostało by się z moich oczu. 
A wszystko zaczęło się od tego, że spędziłam noc z facetem, którego poznałam na dyskotece, a później tak bardzo chciałam się zemścić, że się zakochałam. Co by było, gdyby Michał został? Co stało by się, nawet jeśli byś został wtedy Michale? Dziś byłabym w zupełnie innym miejscu. Może właśnie z Michałem? Tego nigdy się nie dowiem....

wtorek, 8 maja 2012

Rozdział 15.



Cześć Semir!

Mówiąc szczerze jesteś ostatnią osobą, od której spodziewałam się ujrzeć wiadomość, jednak jestem pozytywnie zaskoczona. Twoje zaproszenie jest bardzo miłe i zapewne z niego skorzystam, ale to jeszcze ustalę z Michałem. 
Cieszę się, że się odezwałeś. Zawsze będziesz jedną z osób, którą zapamiętam przede wszystkim jako mojego ukochanego piłkarza. Trzymam kciuki, abyś dzielnie walczył o miejsce w jedenastce i pokazał, że naprawdę warto mieć Cię w swoim zespole.
Mam nadzieję, że nie masz do mnie żalu, że znalazłam sobie kogoś.  Ty też znajdź sobie kogoś. Nie jestem jedyną czerwonowłosą dziewczyną na tym świecie. W Nowosybirsku na pewno znajdzie się dziewczyna, która zawróci Ci w głowie. Miej tylko oczy szeroko otwarte, na pewno znajdzie się ktoś, kto pokocha Ciebie. Bo chcę, abyś zaprosił mnie na swój ślub, zrozumiałeś? 

Na sam koniec... Od jakiegoś czasu dostaję dziwne emaile. Ktoś piszę o tym, że wyjechałeś z Rosji przeze mnie. Że to moja wina. Wiesz, nawet przez chwilę myślałam, że to ty. Ale to nie ty, bo przecież nie napisałbyś do mnie dziś, prawda? 
Nie mam pojęcia, kim jest Niewarty Uwagi, ale coraz mniej mi się to podoba. Wiesz może, kto to jest? 

Odezwij się czasem. Pisz, co w Nowosybirsku, jak zespół. A co najważniejsze: jeśli kogoś znajdziesz, chce jako pierwsza o tym wiedzieć, zrozumiałeś?

Ściskam i całuję, 
Twoja Patka


Pisząc do Semira i widząc jego wiadomość czułam, że spadł mi z serca wielki kamień. Semir był dla mnie ważny, jako osoba, którą podziwiałam na moim stadionie w Poznaniu. Teraz mam jeden cel: pojechać do Nowosybirska i zobaczyć jak gra w Rosji. A mając już zaproszenie od Bośniaka wiem, że ten cel spełnię.


***
 
Polacy przez grupę szli jak burza, trzy kolejne mecze wygrali. Ćwierćfinał również nie sprawił im większych problemów. W półfinale spotkali się z Amerykanami, którzy na poprzednich Igrzyskach Olimpijskich. Nie było łatwo, bo pojedynek trwał przeszło dwie i pół godziny, trzy sety kończyły się rezultatem takim, że obie drużyny miały ponad 30 punktów, jednak to Polacy wyszli z tego obronną ręką. Kosztowało ich to wiele sił, jednak jutro czeka ich finał z Brazylijczykami, którzy pokonali w późniejszym meczu Rosjan.
Zamknęłam drzwi na klucz i postanowiłam wyjść na spacer. Po drodze dołączył do mnie Łukasz Kadziewicz, z którym naprawdę dawno nie rozmawiałam.
-Wiesz Kadziu, od początku wierzyłam, że dojdziecie do finału.
-Ja wierzyłem, że jeśli pokażemy się z jak najlepszej strony.
-Wiesz Łukasz, sądzę, że nap...-zaniemówiłam widząc Dagmarę, żonę Michała, która stała zapłakana koło niego. Najgorsze jednak stało się, gdy ten ją pocałował.
Nie mogłam w to uwierzyć, po prostu nie mogłam. Stałam jak sparaliżowana do momentu, gdy Kadziewicz tak po prostu nie odciągnął Michała od Dagmary i nie przywalił mu w twarz. Odwróciłam się i z płaczem pobiegłam do swojego pokoju. Łzy spadały po moich policzkach, a ja wrzucałam swoje ubrania do walizki. Nie mogę tu zostać.

***

Parę godzin później siedzę już w samolocie. Dość szybko załatwiłam rozmowę z trenerami i pierwszym lekarzem.  Nie lecę do Polski, Postanowiłam skorzystać z zaproszenia Semira, którego już powiadomiłam, że za parę godzin ma na mnie czekać na lotnisku. Cieszę się, że go zobaczę.
Zaschnięte łzy na moich policzkach znajdują się nadal. Przemoczony rękaw bluzy jeszcze ani trochę nie wyschnął. Jak on mógł? Mówił, że jestem najważniejsza. Że weźmie rozwód, zamieszkamy razem, w Bełchatowie i spędzimy razem resztę życia. A teraz? Teraz ja uciekam do Rosji, a on będzie walczył o złoty Medal Igrzysk Olimpijskich, z żoną u boku. A ja będę sama. Zapłakana w obcym mi miejscu.
W końcu wychodzę z samolotu. Czekam na walizkę, a gdy ją dostaję słyszę głos Semira za sobą, Odwracam się i mocno wtulam w Bośniaka. Nie wie, dlaczego przyleciałam. Zadzwoniłam mówiąc, żeby po mnie przyjechał, a gdy zapytał, co się stało obiecałam, że wyjaśnię mu na miejscu.
Znów nie hamuje łez. Semir obejmuje mnie ramieniem i zabiera moją walizkę.
-Nie płacz Patka.-szepnął cicho.
Przymykam oczy i pozwalam mu się prowadzić. Nie mam już na nic siły. Ciągle przed oczami mam widok Michała i Dagmary. Osób, które miały się rozwieść. Których miłość się wypaliła.
Semir sadza mnie na fotelu i kuca koło samochodu.
-Patka, co się stało?... Igrzyska się nie skończyły, a ty płaczesz...... Powiedz, co się stało, muszę wiedzieć.
 Nadal płacząc opowiadam, jak widziałam Michała z Dagmarą, nadal jego żoną. Mówię o wszystkim, co mówił mi Niebieskooki Ideał, a Semir na końcu tuli mnie do siebie ponownie. Poprosiłam go, aby zabrał mnie już do swojego domu, a on się zgodził. Krótko obserwowałam panoramę za szybą samochodu. Usnęłam...

***

Bośniackie Słoneczko


Spała w salonie, a ja siedziałem patrząc na nią. Jej telefon leżący na stoliku ciągle się świecił, oznajmiając, że ktoś do niej dzwonił. Kręciłem głową mając tego dość. W końcu wziąłem go do ręki. 'Misiek dzwoni'. Odebrałem.
-Patka gdzie ty jesteś? Dlaczego nie odbierałaś? To wszystko nie tak, jak myślisz, rozumiesz? Dagmara...
-Cześć Michał, tutaj Semir.-odezwałem się w końcu wychodząc z pokoju, w którym spała Patka.
-Słynny Semir, no proszę.... Jest u ciebie Patka?
-Myślisz, że odebrał bym jej telefon, gdyby jej u mnie nie było?-warknąłem.
-Spokojnie kolego, chcę porozmawiać z Patrycją.
-Po pierwsze, to śpi. Po drugie, to nie rozumiem, po co dzwonisz. Po trzecie, to ona na pewno nie chce z tobą rozmawiać. A po czwarte wracaj do swojej żony.
-Mógłbyś jej dać telefon?
-Chyba powiedziałem, że śpi.
-Nie śpi, nie wierze ci.
-Śpi, uwierz, że śpi. Zasnęła w połowie drogi z lotniska do mego mieszkania i nie będę jej budził tylko dlatego, że ty tak chcesz.
-Powiesz jej, że dzwoniłem?
-Lepiej będzie, jeśli dasz spokój, na jakiś czas.
-Ale kiedy ja nic nie zrobiłem.
-Michał nie pogrążaj się. To, że całowałeś się z żoną, którą podobno masz się rozwieść i to, że gdyby nie jeden z siatkarzy, robiłbyś to nadal na jej oczach to NIC?
-Ale...
-Daj spokój Michał. Rozmowa z tobą teraz sprawi, że w jej oczach będzie jeszcze więcej łez. Nie lubię cię, owszem, ale Patka była z tobą szczęśliwa, do dzisiaj. Idź spać, jutro gracie finał z Brazylijczykami, lepiej się wyśpij. Dobranoc.
Rozłączyłem się i wróciłem do pokoju odkładając telefon, który wyciągnąłem jej z kieszeni, gdy kładłem ją na kanapie.
-Rozmawiałeś z Michałem?
-Może tak. Nie ważne, śpij.
-Co chciał?
-Porozmawiać z tobą. Dzwonił od dobrych 15 minut, wiec odebrałem, chyba nie masz mi tego za złe?
-Nie mam. Przepraszam, że zasnęłam po drodze.
-Nic się nie stało. A właśnie, masz do wyboru kanapę, albo łóżko. Ewentualnie śpimy razem w moim łóżku, jak chcesz. Dopiero się urządzam i pokój gościnny stoi w rozsypce, ale możesz mi pomóc.
-Nie rozpychasz się?
-Chyba nie.
-Czyli śpisz dziś ze mną.
Pokiwałem głową i usiadłem obok niej, a ta wtuliła się we mnie. Miałem ją tak blisko, a nie mogłem jej mieć. Mogłem liczyć tylko na przyjaźń, ale lepsze to, niż nic.

niedziela, 6 maja 2012

Rozdział 14 cz. 2.



-Wiesz, gdy widzę twój uśmiech, to sam jestem szczęśliwy. I mógłbym patrzeć na ciebie, gdy się uśmiechasz cały dzień....
-...całą noc.-dokończyłam cicho się śmiejąc.-Wiesz Michaś, muszę ci coś powiedzieć....
-Coś się stało?
Opowiedziałam mu więc o listach, jakie dostawałam od pewnego czasu. Michał chciał je przeczytać, więc mu je pokazałam.  Przytulając mnie szepnął, abym się tym nie przejmowała. Ale mimo to czułam się naprawdę źle i miałam ochotę zadzwonić, lub napisać do samego Semira. Chociaż coś mi nawet mówiło, że autorem tym listów może być właśnie Bośniak, to nie wierzyłam w to. To był ktoś, kto z Semirem się przyjaźnił i spędzał z nim wiele czasu. Znał go jak własną kieszeń. Taką osobą musi być piłkarz Lecha. Pytanie: kto?


***

Dziś mecz z Iranem. Poranny trening minął w miłej atmosferze. O dziwo nie miałam nic do roboty, więc postanowiłam zostać na sali i czekać, aż wszyscy będą gotowi do powrotu do hotelu. Lada moment trening mają rozpocząć Włosi, z którymi Polacy wygrali wczoraj.
-Trening zamknięty.-usłyszałam za sobą włoski głos, więc się odwróciłam i ujrzałam Michała Łasko.
-Wiem, jestem lekarzem kadry Polski.-oznajmiłam.-Życzę powodzenia w meczu z Serbami.
-Nie dziękuje.-uśmiechnął się.-W sumie faktycznie, masz koszulkę z flagą Polski, wybacz.
-Nic się nie stało, nie widziałeś będąc za mną.
-Pracujesz od tego roku, prawda?
-Świeżo po studiach jesteś.
-To chyba dobrze ci poszły, skoro cię przyjęli.
-Może. Nie zaczyna się właśnie twój trening?
-A tak, masz rację. Do zobaczenia.
Pokiwałam głową i ujrzałam pierwszych polskich siatkarzy, więc skierowałam się w ich stronę. Pomyśleć, że jesteśmy tu już któryś dzień, a ja poza ludźmi, z którymi tu przyjechałam nie znam nikogo innego. I zapewne wyjadę również nikogo nie znając. Wystarczy mi mój Winiarski.

***
 
 Drugi mecz w Londynie. Walka o kolejne zwycięstwo. Walka o 3 punkty. O najlepsze miejsce w grupie. Mimo, że przed nami jeszcze mecze z Wielką Brytanią, Serbią i Argentyną to ważne jest, żeby wygrać każdy mecz i wyjść z pierwszego miejsca, wtedy czeka nas łatwiejsza droga do finału.
W wyjściowych składzie w naszym zespole na przyjęciu Winiarski z Michałem Kubiakiem, na środku Łukasz Kadziewicz i Piotrek Nowakowski, na ataku Zbyszek Bartman, na rozegraniu Łukasz Żygadło, a na libero oczywiście Krzysiek Ignaczak.
Od zagrywki rozpoczyna Kadziewicz. Z problemami libero dograł do rozgrywającego, ale Piotrek z Winiarem ustawiają szczelny blok i pierwszy punkt ląduje na naszym koncie. Łukasz ponownie kieruje się w pole serwisowe, a ja trzymam mocno kciuki.
Na pierwszej przerwie technicznej prowadzimy 3 punktami. Gramy spokojnie, każda piłka posłana przez rozgrywającego jest dokładnie przemyślana. Irańczycy się powoli mylą. Prowadzimy już 5 punktami. Na boisko wchodzi Pliński, za Kubiaka, aby ustawić dobry blok, ponieważ na zagrywce jest Zbyszek, który dostał pozwolenie na duże ryzyko. As serwisowy!

***


Drugie zwycięstwo, 3:1. W drugim secie przegraliśmy 27:29, ale w dwóch kolejnych partiach wszystko toczyło się podobnie, jak w pierwszym secie. Cieszyłam się z tego, że idzie nam tak dobrze. Powoli, małymi krokami idą w stronę złotego medalu.
Jak każdego dnia wieczorem postanowiłam zajrzeć na pocztę. Wśród paru reklam, które dostawałam codziennie ujrzałam wiadomość od... Semira, która została wysłana parę minut temu.

Cześć Patka!

W sumie nie wiem, dlaczego piszę. I może powinienem zamknąć to okno i nie pisać, jednak chcę. Nie mam nawet pewności, że to przeczytasz, czy nawet jeśli przeczytasz, to czy odpiszesz. Mimo to piszę. 
Chcę ci powiedzieć, że wyjazd do Nowosybirska odkładałem w czasie. Owszem. myślałem nad przedłużeniem kontraktu z Lechem, jednak wspomnienia nie pozwoliły by mi być tym samym piłkarzem, co dawniej. A Nowosybirsk interesował się mną od dawna. Gdy pisano, że mogę odejść, to właśnie klub z Rosji był moim potencjalnym nowym klubem, jednak ja chciałem wypełnić mój kontrakt z Lechem do końca. A gdy ten się kończył, przez chwilę chciałem zostać, ale pojawiłaś się znów ty. Zmarnowałem swoją szansę dawno temu, a teraz... teraz było za późno. 
Wiesz, nie mam Ci tego za złe. Zakochałaś się. Ja też, ale było już za późno. 
Teraz, po paru dniach tutaj, w Rosji wiem, że dam sobie tu radę. Wszystko będzie dobrze. Znajdę swoje miejsce w zespole, będę grał w wyjściowej jedenastce. Będę lepszym piłkarzem. I znajdę kogoś, kogo pokocham. 
Gdy wrócisz z Londynu, może zechcesz mnie odwiedzić? Pokazałbym Ci Nowosybirsk, mam tu już parę ulubionych miejsc, które naprawdę chętnie Ci pokażę. Oczywiście, jeśli Michał nie będzie miał nic przeciwko.

Odezwij się, jeśli możesz. 

Pozdrawiam, twój Semir.

czwartek, 3 maja 2012

Rozdział 14. cz. 1.


Ze specjalną dedykacją dla mojej Marchewkowej Maturzystki!
Wierzę w Ciebie! Dasz sobie ze wszystkim radę! Bo kto, jak nie ty?
Jesteś najlepsza Marcheweczko! Wszystko ładnie napiszesz!
Ustnie też ładnie zdasz! Będę trzymała kciuki za CIEBIE!
BĘDZIE DOBRZE!
 
Pierwszy mecz moich siatkarzy i mojego Miśka. Po drugiej stronie siatki stoją Włosi. Skupienie, które widać na twarzy Igły, Kadzia, czy też Winiara upewnia mnie w przekonaniu, że będzie dobrze. Ja jednak miałam jakieś zmartwienie. Niewarty Uwagi w ciągu tych paru dni dawał o sobie regularnie znać. Sprawiał, że czułam się naprawdę źle.
Nie miałam pojęcia, kim on może być. Na kartce miałam napisane parę imion, jednak żadna z osób nie pasowała mi do bycia Niewartym Uwagi. Na początku nie odpisywałam, po prostu czytałam emaile, tak po prostu. Dopiero dzisiejszego poranka postanowiłam odpisać.


Witaj Niewarty Uwagi. 

Od paru dni męczysz moje sumienie. Sprawiasz, że czuję się źle, dokładnie tak, jak chciałeś. Nie rozumiem, dlaczego to robisz. Nie sprawisz, że Semir wróci. Ja też tego nie sprawię. Będzie grał teraz w Nowosybirsku. Sam. Da sobie radę, jest dużym chłopcem. Przez lata, które grał w Poznaniu pokazał, że daję sobie radę zawsze i się nie poddaje, nawet gdy ma trenera przeciwko sobie. Teraz nadszedł jego czas. W nowym klubie jest mu lepiej. Ma nowe życie, w którym nie ma miejsca dla mnie, czy Ciebie. 
Teraz jest tylko on, NASZ POZNAŃSKI BOŚNIAK Z NUMEREM CZTERNASTYM, tylko grający w Rosji. Pokaże światu, że nazywa się Semir Stilić i jest jednym z najlepszych piłkarzy. Nawet jeśli ja dałam mu odejść. Nawet jeśli nie dałam mu szansy, mimo, że jej oczekiwał. 
Wiesz, miał swoją szansę, jak sam pisałeś. Nie wykorzystał jej, a ja się zakochałam w Niebieskookim Ideale i nic, ani nikt tego nie zmieni. Semir odnajdzie się w swoim nowym świecie.
Znów będzie tym Semirem, za czasów, gdy zaczynał grać w Lechu. A nawet jeszcze lepszy, niż dotychczas. Wierzę w to, że teraz, w nowym klubie ma się lepiej. 
Znajdzie swoje miejsce, kibice go pokochają i znajdzie tą, dla której będzie całym światem.

Nie pisz już do mnie, to nic nie zmieni. Nie cofniesz tego, co się stało. Mi i Semirowi jest dobrze, gdy jesteśmy osobno.
Kiedyś znów stanę z nim twarzą w twarz. On będzie miał kogoś, a ja mego ideała. Oboje będziemy szczęśliwi, ale osobno. Tak miało być, jest i będzie. Mam nadzieję, że to moja jedyna wiadomość do Ciebie.

Żegnaj Niewarty Uwagi.


Wróciłam do obserwowania boiska w momencie, gdy siatkarze schodzili na pierwszą przerwę techniczną przy prowadzeniu Polaków 8:5. Uśmiechnęłam się i podałam Michałowi Wodę. Uwielbiałam móc być tak blisko niego.
Mecz toczył się dalej, a ja byłam szczęśliwa, że nikomu nic nie było. Wygraliśmy 3:1, a najlepszym zawodnikiem spotkania został Misiek, z którego byłam dumna. Pierwszy krok do złotego medalu został wykonany. Teraz jeszcze parę takich kroczków i marzenie tych chłopaków się spełni.


***

 
Zakradł się do mojego pokoju tak, jak w Spale.Zapukał do drzwi, a ja zaspana otworzyłam. Wiedziałam, że to on, więc tylko wpuściłam go do środka i wróciłam do łóżka, a po chwili leżał przytulony do moich pleców. Odwróciłam się, a on ucałował mnie w czoło.
-Tak bardzo cię kocham Zielonooka Ślicznotko.-szepnął cicho.
-Też cię kocham Niebieskooki Ideale.
-Wiesz, nie wyobrażam sobie teraz tego, co by było, gdybym nie miał cię obok. Lubię cię przytulać, czy po prostu z tobą rozmawiać. Jesteś moim całym światem. Chcę mieć cię po prostu obok. Wiedzieć, że jesteś. Na dobre i złe. Po prostu móc na ciebie liczyć. Nie chcę niczego innego, tylko żebyś była. To nie jest wiele, prawda?
-To niewiele Michasiu, naprawdę niewiele. Obiecuję, że będę zawsze. Nie poddam się tak łatwo, bo jesteś sensem mojego życia.
-Wiesz, gdy widzę twój uśmiech, to sam jestem szczęśliwy. I mógłbym patrzeć na ciebie, gdy się uśmiechasz cały dzień....
-...całą noc.-dokończyłam cicho się śmiejąc.-Wiesz Michaś, muszę ci coś powiedzieć.... 
________________________________
DRUGA CZĘŚĆ W NIEDZIELE!
JAKO, ŻE JUTRO MATURY, A MOJA MARCHEWECZKA PISZĘ, A JA CHCE, ŻEBY COŚ FAJNEGO PRZECZYTAŁA (ta, te pół rozdziału nie jest fajna) DODAŁAM POŁOWĘ DZISIAJ!